Ponownie wracając do czasów PRL-u i braku jakichkolwiek
słodyczy na półkach sklepowych. Tak samo jak ciastka o ciekawych i przeróżnych
kształtach, mama rekompensowała nam braki sklepowe wypiekami własnej roboty.
Serwowała nam również BISZKOPTY! W tamtych czasach na wsi nie było
najmniejszego problemu z dostępnością jajek, gdyż prawie każdy hodował kurki. Mama
rozbijała kilkanaście jajek, oddzielała białko od żółtek, następnie ubijała
jedno i drugie. Dodawała mąkę oraz cukier, mieszała wszystko razem, wylewała do
foremek i do wstawiała je do piekarnika.
Bardzo uwielbiałem biszkopty produkcji mamy i nadal je uwielbiam,
ale spod ręki Dr Gerarda są one jakoś bardziej wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju
np.: BISZKOPTY MORELOWE Z BIAŁĄ POLEWĄ, BISZKOPTY PAŁECZKI i BISZKOPTY MORELOWO
– ŚMIETANKOWE.
BISZKOPTY Dr Gerarda mają w sobie jedyną w swoim rodzaju
świeżość, puszystość, delikatność i niepowtarzalny smak. Jednym słowem wyborne!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz