Weekend majowy
rozpoczynający się Bożym Ciałem postanowiliśmy spędzić u babci na wsi.
Więc jak zadecydowaliśmy tak zrobiliśmy. Do toreb zapakowaliśmy trochę ciuszków
do przebrania na kilka dni, również zabraliśmy zwierzaczki do auta i ruszyliśmy
w drogę.
U babci czekała na nas niespodzianka w postaci cioci Krysi.
Ucieszyliśmy się nie tak na widok cioci jak na myśl o deserze, jaki nam tym
razem zaserwuje. Ciekawi pomysłu ciotki, próbowaliśmy podpytać co nam tym razem
zaserwuje, ale nic z tego. Ciotunia była nie ugięta i kazała nam cierpliwie
czekać do Bożego Ciała, więc uzbroiliśmy się w cierpliwość. Wieczorem
poszperała na stronie internetowej Dr Gerarda w „DESEROTECE” za konkretnym
przepisem na deser, ale nie zdradziła jakiego asa ma w rękawie.
Na drugi dzień rano poszliśmy do kościoła i gdy wróciliśmy z
nabożeństwa ciocia Krysia krzątała się jeszcze po kuchni zbliżając się do końca
w realizacji deseru.
Odnieśliśmy wrażenie, iż ciocia coś przed nami ukrywa i
rzeczywiście tak było.
Po zjedzonym obiedzie na stół ciocia postawiła „Sernik
nowojorski na spodzie z ciasteczek wit’AM i z solonym karmelem” ze słynnej
DESEROTEKI Dr Gerarda.
Intuicja jednak nas nie myliła, szanowna cioteczka jeszcze
coś przyrządziła, a był to „Deser lodowy z domowym sosem gorzkiej czekolady z
miksem kruchych ciasteczek i rurek waflowych” i ten pomysł również zaczerpnęła
z z tej samej DESEROTEKI Dr Gerarda.
To było straszne mało, że obiad obfity to na dodatek dwa
desery, oczy bardzo by chciały, lecz żołądek odmawia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz