piątek, 27 maja 2016

„Nie ma jak DESER u babci”


Weekend majowy  rozpoczynający się Bożym Ciałem postanowiliśmy spędzić u babci na wsi. Więc jak zadecydowaliśmy tak zrobiliśmy. Do toreb zapakowaliśmy trochę ciuszków do przebrania na kilka dni, również zabraliśmy zwierzaczki do auta i ruszyliśmy w drogę.

U babci czekała na nas niespodzianka w postaci cioci Krysi. Ucieszyliśmy się nie tak na widok cioci jak na myśl o deserze, jaki nam tym razem zaserwuje. Ciekawi pomysłu ciotki, próbowaliśmy podpytać co nam tym razem zaserwuje, ale nic z tego. Ciotunia była nie ugięta i kazała nam cierpliwie czekać do Bożego Ciała, więc uzbroiliśmy się w cierpliwość. Wieczorem poszperała na stronie internetowej Dr Gerarda w „DESEROTECE” za konkretnym przepisem na deser, ale nie zdradziła jakiego asa ma w rękawie.

Na drugi dzień rano poszliśmy do kościoła i gdy wróciliśmy z nabożeństwa ciocia Krysia krzątała się jeszcze po kuchni zbliżając się do końca w realizacji deseru.

Odnieśliśmy wrażenie, iż ciocia coś przed nami ukrywa i rzeczywiście tak było.

Po zjedzonym obiedzie na stół ciocia postawiła „Sernik nowojorski na spodzie z ciasteczek wit’AM i z solonym karmelem” ze słynnej DESEROTEKI Dr Gerarda.

Intuicja jednak nas nie myliła, szanowna cioteczka jeszcze coś przyrządziła, a był to „Deser lodowy z domowym sosem gorzkiej czekolady z miksem kruchych ciasteczek i rurek waflowych” i ten pomysł również zaczerpnęła z z tej samej DESEROTEKI Dr Gerarda.

To było straszne mało, że obiad obfity to na dodatek dwa desery, oczy bardzo by chciały, lecz żołądek odmawia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz