Cześć,
w moim domu przygotowania do komunii już na półmetku. Na tapecie jest zakup
tortu. To nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. W moim Mieście są co
najmniej trzy dobre cukiernie i każda ma spory wybór smaków i wzorów
komunijnych. Może być hostia, książka, okrągły, prostokątny a nawet piętrowy. A
biszkopt może być jasny lub ciemny albo mieszany. Smaków też mnóstwo. Za moich
czasów nie było wyboru. Babcia upiekła okrągły biszkopt, ukręciła krem z masła
i jaj a dekoracja jak gospodyni umiała tak udekorowała. A teraz można kupić
różne marcepanowe figurki, różne opłatki ze wzorami, można dać zdjęcie, jakie
chce się mieć na torcie. A dziecko powie uwielbiam biszkopty. Najlepiej ze
sklepu pod blokiem. Chodzi mu o „Biszkopty pałeczki” lub „Biszkopty morelowe z
białą polewą” od dr Gerard. To prawda firma ta ma duży wybór biszkoptów z
różnymi polewami i o różnych smakach nadzienia. Pamiętam jak mój brat poszedł
do szkoły gastronomicznej i pierwsze, co się nauczył było robienie biszkopta. Potem
w domu to on piekł torty, jeże a nawet do kuzyna na osiemnaste urodziny zrobił
kobiecy biust. Właśnie pomyślałem, że biszkopty towarzyszą mojej rodzinie od
zawsze. Pamiętam, gdy mieliśmy kanarka o imieniu Pucek, to Mama piekła mu
specjalnie twarde biszkopty, którymi zajadałem się razem z nim. Gdy chciałem,
aby mama je upiekła mówiłem uwielbiam biszkopty te dla Pucka Mamo zrób. Brat mi
wtórował i po godzinie mieliśmy już to, co chcieliśmy. Okazuje się, że słabość
rodziców wobec zachcianek dzieci jest dziedziczna. Ja również nie mogę odmówić
moim pociechom słodkości „dr Gerard”, o którą proszą. No i mi trochę skapnie
przy okazji.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz