czwartek, 19 maja 2016

Biszkopty zawsze z moją rodziną.

            Cześć, w moim domu przygotowania do komunii już na półmetku. Na tapecie jest zakup tortu. To nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. W moim Mieście są co najmniej trzy dobre cukiernie i każda ma spory wybór smaków i wzorów komunijnych. Może być hostia, książka, okrągły, prostokątny a nawet piętrowy. A biszkopt może być jasny lub ciemny albo mieszany. Smaków też mnóstwo. Za moich czasów nie było wyboru. Babcia upiekła okrągły biszkopt, ukręciła krem z masła i jaj a dekoracja jak gospodyni umiała tak udekorowała. A teraz można kupić różne marcepanowe figurki, różne opłatki ze wzorami, można dać zdjęcie, jakie chce się mieć na torcie. A dziecko powie uwielbiam biszkopty. Najlepiej ze sklepu pod blokiem. Chodzi mu o „Biszkopty pałeczki” lub „Biszkopty morelowe z białą polewą” od dr Gerard. To prawda firma ta ma duży wybór biszkoptów z różnymi polewami i o różnych smakach nadzienia. Pamiętam jak mój brat poszedł do szkoły gastronomicznej i pierwsze, co się nauczył było robienie biszkopta. Potem w domu to on piekł torty, jeże a nawet do kuzyna na osiemnaste urodziny zrobił kobiecy biust. Właśnie pomyślałem, że biszkopty towarzyszą mojej rodzinie od zawsze. Pamiętam, gdy mieliśmy kanarka o imieniu Pucek, to Mama piekła mu specjalnie twarde biszkopty, którymi zajadałem się razem z nim. Gdy chciałem, aby mama je upiekła mówiłem uwielbiam biszkopty te dla Pucka Mamo zrób. Brat mi wtórował i po godzinie mieliśmy już to, co chcieliśmy. Okazuje się, że słabość rodziców wobec zachcianek dzieci jest dziedziczna. Ja również nie mogę odmówić moim pociechom słodkości „dr Gerard”, o którą proszą. No i mi trochę skapnie przy okazji.

Pozdrawiam L K 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz