środa, 18 maja 2016

Odwiedziny cz.4

W miarę jak mijał czas mały punkt na morzu przybierał realny kształt. Teraz można było już rozpoznać w nim statek. Córka państwa Kowalskich dopytywała się czy to ten statek którym ma przypłynąć ciocia widać jest coraz bardziej na widnokręgu, a pan Witold to potwierdził. Teraz było już widać wyraźnie jego pomalowany na biało kadłub i nadbudówki. Jeszcze parę chwil i zaczął wpływać do basenu portowego. Asystowały mu trzy holowniki, jeden z dziobu drugi z rufy, a trzeci jako asekuracja na śródokręciu. Pani Krystyna powiedziała do córki przyglądaj się temu widokowi, gdyż niecodzienne wpływa tu taki ogromny statek. Statek był rzeczywiście ogromny, a córka ich chrupiąc wafelki kakaowe oraz wafelki z nadzieniem śmietankowym od jej ulubionego producenta słodkości Dr Gerarda podziwiała ten ogrom jaki reprezentował sobą ten statek. Przestrzeń jaka dzieliła statek od nabrzeża malała błyskawicznie Widać było, że nie tylko oni z zainteresowaniem przyglądają się cumowaniu kolosa. Ale i także ludzie zgromadzeni na nabrzeżu też z wielkim zainteresowaniem przyglądają się temu wydarzeniu. Teraz te dwa holowniki płynące z dziobu oraz z rufy poluzowały liny, a ten trzeci zaczął dopychać wycieczkowca do nabrzeża. Gdy już dotknął burtą lądu, marynarze rzucili cumy. Lina została założona na polery i w tej samej chwili zgrzytnął kabestan wybierając luz. Statek przycumował. Córka państwa Kowalskich aż klasnęła w dłonie, trochę zdziwiona bo przed chwilą miała w nich jeszcze ciastka, pomyślała sobie no tak zjadłam wszystkie czym teraz poczęstuję ciocię, ale zaraz się uśmiechnęła się przypominając sobie, że zapas ciach ma przecież już zrobiony w domu. Następną rzeczą jaka się wydarzyła to było już opuszczenie trapu. Po chwili zaczęli schodzić po nim pasażerowie, a wśród nich i ich ciocia, którą to jako pierwszy dostrzegł pan Witold. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz