piątek, 20 maja 2016

Dzień Matki

Dzień Matki
Już za chwilę kolejny Dzień Matki. Ten rok tak szybko minął. Trzeba pomyśleć o jakiejś niebanalnej niespodziance dla mamy. Rodzice niedługo wrócą z wycieczki do Włoch. Nie wiem co mogłoby konkurować z taką atrakcją. Rozmawiałam z nimi przez telefon, nie mogli się nachwalić uroku mijanych miejsc, życzliwości spotkanych ludzi i profesjonalizmowi  organizatorów wycieczki. Na pewno wszystko z zapałem nam szczegółowo  opowiedzą. Rozmyślałam tak nad wyborem  prezentu automatycznie sięgając ręką  po pyszne draże maltikeksu  z firmy Dr Gerard. Uwielbiam te małe kruche ciasteczka w czekoladzie. Taka słodka przekąska pozwala mi lepiej myśleć. Jednocześnie moja wyobraźnia lepiej pracuje i  mogę się bardziej skupić na przepływającej myśli. Czasem taka myśl się pojawia na ułamek sekundy i nie zawsze jesteśmy w stanie ją uchwycić. Zbyt szybko odpływa gnana inną myślą. Właśnie przyszło mi do głowy, że tym razem rodzice mogliby pojechać na kilka dni do stolicy. Jak mówią ”cudze chwalicie, swego nie znacie”. Sprawdziłam oferty kulturalno-oświatowe. Ciekawą propozycją wydaje się muzeum w Wilanowie . Oferują  zwiedzanie z przewodnikiem lub z pomocą audiodyskrypcji. Proponują zwiedzanie według następującego planu:
1 Dom rodzinny
2  Wojna i pokój
3  Sobieski i muzy
4  Miłość i bliscy
5 Marysieńka- regentka
6 Legenda Jana III
Muszę przyznać, że brzmi to  bardzo interesująco. Do tego nocleg w hotelu ”Sobieski”  i wiele innych atrakcji Warszawy. O tej porze roku Park Łazienkowski musi wyglądać przepięknie. Nie wiem tylko, czy w swoich planach się nie zagalopowałam. Czas zasięgnąć opinii brata. Ze względu na koszty ma to być nasz wspólny prezent.  Analizując swój  pomysł  zaparzyłam dzbanek aromatycznej herbaty  z kawałkami suszonych owoców. Cudny zapach rozszedł się po mieszkaniu. Wyjęłam z szafki opakowanie biszkoptów morelowych w białej polewie, które idealnie  wpasowały się swoim smakiem w aromat herbaty. Leniwie usiadłam w fotelu i sięgnęłam po telefon. Relacjonując mój pomysł bratu co jakiś czas podjadałam mięciutkie biszkopty. Po  chwili usłyszałam, czym ty znowu się objadasz?  Roześmiałam się, oj ten mój brat, jak dobrze mnie zna. Doskonale wie, że uwielbiam ciasteczka z firmy Dr Gerard. Po chwili wróciliśmy do rozmowy na interesujący nas temat. Braciszek uświadomił mi, że za miesiąc jest Dzień Ojca, więc można połączyć te dwa święta i zafundować im razem dłuższy pobyt w stolicy. Przystałam na to z ochotą. Teraz mogłam spokojnie mój plan wdrażać w życie.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz