Uwielbiam
biszkopty.
Uwielbiam
biszkopty morelowo – śmietankowe z polewą lub bez nawet są
dostępne biszkopty pałeczki. Szczególnie biszkopty dr Gerarda są
delikatne, puszyste i miękkie kiedy zaczynamy jeść jednego nie
możemy się oprzeć aby nie sięgnąć po kolejnego. Szczególnie
kiedy mamy dużo ciężkiej pracy a na dworze słońce świeci mocno
i ogrzewa nasze ciała. Kiedy każdy chce wyjść choć na krótki
spacer. Ja ten weekend
najpierw spędziłam
u lekarzy a potem na przygotowaniach do egzaminu z pianina z synem. W
piątek występy z chórem a więc prasowanie i
wyjście
na występy. W sobotę już
od samego świtu mały lekki
stres i ćwiczenia przed egzaminem z pianina pjście do szkoły już
przed ósmą rano bo o ósmej egzaminy. Próby
utrwalanie i już po piątka super wiadomość. Po
południu zaległości w gracowaniu grządek na działce ale tu
chociaż mała przerwa na kawę i nasze ulubione biszkopty
dr Gerarda. Co ja bez nich
bym zrobiła a tak chociaż mała słodka chwila pocieszenia.
Do samego wieczora ciężka
praca. Sadzenie ogórków bo
już po zimnej Zośce a potem
pozostaną
tylko fasolka szparagowa a to też trochę czasu zajęło. Chodzenie
po wodę do pompy i już prawie dochodzimy do końca
i jeszcze chwilka a będzie
koniec pomidory do dołków
podlewamy i czekamy na efekty naszej mozolnej pracy. Niedziela
też pracująca bo w domu nadrabiałam
zaległości i prasowałam ale już chociaż był długi spacer.
Wieczorem jeszcze przy tak
pięknej pogodzie i na rowerze udało
się pojeździć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz