Ola wraca ze szkoły. Dziś miała
ciężki dzień. Klasówka z matmy, sprawdzian z polskiego i do tego jeszcze z
biologii wezwana została do odpowiedzi z poprzedniego tematu. Naprawdę ciężki
dzień. Marzy jej się odpoczynek. Uf, powietrze jakieś ciężkie i gdzieś na
horyzoncie rozciąga się ciemna burzowa chmura a do domu jeszcze daleko. Ola
przyśpiesza by zdążyć przed deszczem. Tego jeszcze brakowało żeby zmokła.
Niemal biegnie w swoich trampkach na koturnie. Z niepokojem zerka w stronę
chmury, która wydaje z siebie złowieszcze pomruki. Ola gdzieś w głębi duszy boi
się burzy z piorunami. Pragnie znaleźć się w bezpiecznym, przytulnym domu. Tam
nawet największa burza nigdy nie jest straszna. I oto zza drzew wyłania się
ukochany dom rodzinny. Jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów i będzie bezpieczna.
Ale cóż to! Z podwórza dobiega ją jakiś wesoły gwar. Nie do wiary! Przecież to
mała siostra cioteczna Zuza przyjechała z rodzicami zupełnie niespodziewanie. Ola ją
bardzo lubi i z radości zapomina o swoich lękach. Podbiega do małej a Zuza
rzuca się jej w objęcia. Ola nie czuje już nawet zmęczenie i tego, że ma za
sobą ciężki dzień. Tylko z żalem stwierdza, że nie ma nic słodkiego dla swojej
ulubienicy. Zuza pociesza ją mówiąc „nie martw się” i wyciąga z plecaczka
ciastka o ciekawych kształtach Dr Gerarda. Częstuje nimi Olę i Martę, która ze
szkoły wróciła wcześniej. Zwierzaki maślane oraz zwierzaki zbożowe
zafascynowały obie nastolatki swoimi ciekawymi formami. One tak fantastycznie
odzwierciedlają kształty zwierzątek, że aż szkoda je zjadać ale smakują też
wspaniale i to sprawia iż mimo żalu znikają w ustach. Nastolatki jak dotąd
zetknęły się z Kremisiami Dr Gerarda, które przypominały kształtem posturę
misiaczków. Teraz dzięki Zuzi znają już całą kolekcję ciasteczkowych
zwierzątek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz