wit’AM na
dobry dzień. Jest piękne, słoneczne przedpołudnie. Mój Tomek właśnie się
rozchorował. Zapalenie ucha środkowego i zostanie do końca tygodnia w domu. W niedzielę
ma pierwszą komunię, więc musimy zrobić wszystko by był w stanie przyjąć
komunię. Już od tygodnia nie chodzi na treningi, ograniczyliśmy lody i zimne
napoje. I tak choroba się przyplątała. Wczoraj w poszukiwaniu odrobiny cienia,
wyruszyliśmy rowerami do parku. To nie była długa jazda, bo raz mamy blisko,
dwa słońce by nas upiekło. Przed wyjazdem długo się zastanawialiśmy czy
zapakować słone czy słodkie przekąski? W sobotę byliśmy w galerii na zakupach i
uzupełniliśmy zapasy „dr Gerard”. Dodam, że kolejna sieć handlowa dodała te
produkty do swojej oferty. Cieszy mnie to. Wracając do wyjazdu, zaplanowaliśmy
rozpalenie grilla i przygotowanie kiełbasek i filetów z kurczaka na obiad. Jednak,
wiadomo po obiedzie trzeba coś przekąsić? Może „Krakersy kanapki pomidorowe”
czy może „Kremisie” od dr Gerarda. Jak to bywa z Polakami ile głów tyle
pomysłów. Żona postawiła na swoim i wzięliśmy Krakersy i wit’AM jabłko rodzynki.
Aby dostarczyć naszym organizmom trochę pozytywnej energii. A nie tylko zasłodzić
się i aby pragnienie zmusiło nas do powrotu do domu. Gdy dojechaliśmy do parku
i rozłożyliśmy koc na trawie w pobliżu paleniska, dołączyli do nas brat z rodziną.
Była to niespodzianka dla naszych dzieci, gdyż nie wiedziały, że zaplanowaliśmy
obiad na łonie natury dla całej rodziny. Okazało się, że i oni nie mogli się
zdecydować, czy wziąć słone czy słodkie przekąski? Również nie ulegli namowom
dzieci i wzięli „Krakersy classic”. Jednak dzieci nie są gapami karmione i
wykorzystały własne kieszonkowe i przy okazji, gdy byliśmy w sklepie dokupić
wodę mineralną one kupiły „PryncyPałki” dr Gerard. Małe cwaniaki.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz