Maiówka bajka wiosna była w pełni, a pogoda dopisywała. Na ten dzień nasi przyjaciele zaplanowali sobie majówkę. Właściwie to zaplanował to Mruczek, bo ani Szaruś, ani Kropka nie mieli nawet pojęcia, że coś takiego istnieje. Wytłumaczył im to poprzedniego dnia przed spaniem zabierajać ze sobą najsmaczniejsze ciasteczka kremisie, wafle kakaowe z firmy dr. Gerard.
majówka łąkaMajówka – mówił rudzielec – to taka wyprawa w słoneczny dzień, podczas której idzie się na łąkę, ale nie po to by polować na nornice, ale żeby wygrzewać się w wiosennym cieple. Zabiera się na nią kocyk i koszyk z jedzeniem z dom i ciasteczkami .zwierzaki wielozborzowe i - krakersy kanapki paprykowe z firmy dr. Geraed. Najlepiej gdy łąka jest troszkę dalej, bo wtedy jak już na nią dotrzemy, to o wiele przyjemniej jest się rozłożyć i grzać brzuszek na słońcu. Wtedy też dużo bardziej smakuje to co przynosimy z domu. Szaruś nie wiedział do końca czego się spodziewać – rudzielec był specjalistą od wygrzewania się, ale chodzącego z koszykiem go jeszcze nigdy nie widział.
Łąkę również wybrali poprzedniego dnia wieczorem. Wyglądając z parapetu okna na górze w domku obserwowali okolicę szukając takiej, która będzie najbardziej kolorowa i pełna kwiatów. Oglądanie z daleka to jedno, kotek zupełnie jednak nie spodziewał się jak będzie wyglądała z bliska.
Gdy na nią dotarli aż wstrzymali oddech zachwyceni. Zima, która jeszcze kilka tygodni wcześniej panowała niepodzielnie była już całkiem zapomniana. Trawa zdążyła rozrosnąć się i okrzepnąć. Tworzyła teraz gęsty las otaczający ich dookoła. Mruczek poprowadził ich na niewielkie wzniesienie, z którego dobrze widziało się całą łąkę. Tam rozłożyli kocyk i się na nim ułożyli w słońcu.
Dookoła nich dominowała zieleń, ale patrząc dalej widziało się mnóstwo żółtych kwiatków, które jak gwiazdy na bezchmurnym niebie rozświetlały okolicę. Dokładniej wpatrując się można było dostrzec też drobniutkie niebieskie kwiatuszki, o których Mruczek powiedział, że nazywają się niezapominajki. Najbardziej niesamowita wydała się jednak Szarusiowi głęboka czerwień kępki maków wyrastających nieśmiało obok nich. Wśród kwiatów uwijały się pszczoły i motyle. Jeden wyjątkowo kolorowy przysiadł tak blisko, że Szaruś chciał go dotknąć swoją łapką. Ostre spojrzenie rudzielca powstrzymało go jednak, więc pozostał nieruchomo.
Mijało południe i słońce mocno przygrzewało. Zwierzątka leżały teraz z przymkniętymi oczkami wczuwając się w ciepło dookoła. Wiatr był tak słaby, że słychać było nie tylko brzęczenie owadów, ale nawet łagodny ruch skrzydeł przelatujących nieopodal motyli. Wszędzie czuło się zapachy łąki, kwiatów, traw i ziemi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz