wtorek, 17 maja 2016

Odwiedziny cz.3

W sobotę czyli dzień przypłynięcia cioci państwo Kowalscy wstali wcześnie rano. Pan Witold zaraz po wstaniu z łóżka podszedł do okna i uniósł roletę, promienie słońca prześwitujące przez szybę zalały cały pokój. Jeszcze spojrzał na niebo, na nim nie było ani jednej chmurki. Powiedział do żony, która to właśnie udawała się do łazienki w celu odświeżenia, na taką pogodę liczyłem, jeszcze sprawdzę w tv czy nie ma żadnych zmian i wziął pilota do ręki. Włączył telewizor i nastawił na program z pogodą. No tak ciepło i słonecznie, ciocia ma ładną pogodę tak jak i my na jej powitanie powiedział do siebie. Po kilku chwilach gdy już jego żona krzątała się w kuchni to on udał się do łazienki. Po pół godzinie już cała trójka siedziała za stołem rozmawiając przy śniadaniu o przyjeździe cioci i czy zjawi się reszta rodziny na jej powitanie. Po śniadaniu  córka ich wzięła i zaczęła pakować do siatki wafelki kakaowe oraz wafelki z kremem o smaku śmietankowym od ich ulubionego producenta słodkości Dr Gerarda, mówiąc przy tym to dla mnie i na powitanie cioci. Następnie gdy już byli przygotowani udali się na parking gdzie stał zaparkowany ich samochód. Tak jak to było do przewidzenia ich córka nie mogła się oprzeć tym łakociom i teraz podczas jazdy chrupała te wafelki. Do miejscowości gdzie miał przybić statek z ich krewną dotarli dość szybko, bo ruch na ulicy był dość mały. Po dotarciu na miejsce pan Witold zaparkował samochód i udał się na nabrzeże wraz z rodziną, wśród tłumku ludzi wypatrzyli oni krewnych i podeszli do nich. Prawie wszyscy wzrok swój mieli skierowany w stronę morza. Gdzie w oddali było widać zbliżający się punkt. Wiał lekki chłodny wiatr, no nad morzem jest trochę chłodniej pomyślał pan Witold mówiąc do żony no dobrze, że wzięliśmy po sweterku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz