wit’AM
serdecznie w piękny majowy poranek. U nas przygotowania do pierwszej komunii
Tomka idą pełną parą. Alba kupiona, buty, koszula i spodnie też. Ostatnio zaszalałem
i do czerwonej muchy kupiłem czerwone sznurowadła. Będzie kolorowo. Zaproszenia
już rozdane. Pierwsze zakupy zrobione. Oczywiście nie zabraknie ciastek „dr
Gerard” takich jak „Maltikeks” czy „Kremisie”. Nasi milusińscy bardzo lubią te
słodycze. Nie tylko dzieci z naszej rodziny je lubią, w niedzielę odwiedziła
Tosię koleżanka z przedszkola i przyniosła ze sobą wafle kakaowe „PryncyPałki”.
Wraz z nią przyszedł jej brat, więc nastąpił podział na chłopaków i
dziewczynki. Panowie, jako prawie dorośli poszli do pokoju z tabletem i potem
grali na konsoli a dziewczęta, małolaty wzięły za punkt honoru przeszkadzanie
im i denerwowanie braci. Były w tym prawdziwymi mistrzyniami. Musieliśmy kilkakrotnie interweniować, aby nie
polała się krew. Jednak, gdy na stole pojawiły się ciastka „dr Gerard” nastąpił
rozejm. Potem kolacja i pod wieczór zostało sprzątanie całego bałaganu. Poniedziałek
był dniem wolnym, więc zabawy i organizacja porządku mogły potrwać prawie do dwudziestej
pierwszej. Zastanawiam się, dlaczego dzieci bałagan robią samodzielnie i w oka
mgnieniu. A przy sprzątaniu potrzebni są rodzice. Jakby nie mieli innych
obowiązków. Gdy pokoje dzieci były ogarnięte, dzieci wykąpane i położone spać,
mogliśmy się zabrać za sprzątanie salonu i kuchni oraz za zmywanie naczyń. W ten
oto sposób zrobiła się godzina zerowa i mogliśmy oddać się odpoczynkowi. Nazajutrz
dzieci nas obudziły pytaniem, kiedy mogą znów do nas przyjść goście. Tym razem
to My pójdziemy z rewizytą. Ale jak to bywa w dni wolne, tego samego dnia,
poszliśmy w odwiedziny do ulubionych kuzynek. A tam już one musiały ogarnąć
mieszkanie po wyjściu gości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz