W marcu kończy się zima, a zaczyna kalendarzowa wiosna. Już
powoli trzeba chować grube kurtki, swetry i kozaki, a wyciągać cieńsze ubrania.
W pokoju mam szafę do samego sufitu i na najwyższej półce zawsze przechowuje
ubrania na następny sezon. Za dużo mam tych ciuchów, bo nie mieszczę się w
szafie. Wyrzuciłam trochę rzeczy,
których nie używałam parę lat. Na pewno ich nie ubiorę, bo zawsze coś dokupuje
każdego roku. W tym roku też pewnie pobiegnę do sklepu. Planuje sobie kupić na
wiosnę eleganckie buty do spódnicy. W sobotę umówiłam się z koleżanką na zakupy.
W sklepach już widnieją dekoracje świąteczne. Koszyczki, palmy, sztuczne kwiaty
i inne ozdoby. Dominują żółte i zielone kolory. Przymierzaliśmy bluzki i buty,
ale nic nam nie odpowiadało. W końcu pojechaliśmy na drugi koniec Krakowa. Tam
znajduje się duży sklep obuwniczy, a obok niego są ubrania damskie i męskie.
Wreszcie po kilku przymiarkach wybrałam sobie czarne czółenka na obcasie. W
sklepie odzieżowym kupiłam spodnie i bluzeczkę. Natomiast koleżanka kupiła
wiosenny krótki płaszczyk. Wracając po drodze wstąpiliśmy do sklepu spożywczego
po ciastka Dr. Gerarda. Koleżanka
powiedziała o nowych smakołykach z okazji świąt. Rzeczywiście ciasteczka
wyróżniają się wiosennym opakowaniem. Ja kupiłam o smaku mazurki sernikowe i
mazurki kajmakowe. Po zakupach zaprosiłam
koleżankę na kawę. Na stół położyłam smaczne ciasteczka. Muszę kupić dwa
opakowania na święta. Gdy przyszedł mąż, to pochwaliłam się kupionym strojem.
Przysiadł do nas na kawę i na słodkie smakołyki, bo on też lubi słodycze. W
ciągu dwóch godzin przy rozmowie zjedliśmy dwie paczki ciastek. Na koniec
odwiozłam przyjaciółkę do domu, żeby nie musiała chodzić sama wieczorem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz