Jest starszy ode
mnie o dwa lata. Znamy się jednak od małego – albo jak twierdzi Antek – „od maleńkości”.
Nasi ojcowie kumplowali się – tak jak i my z Antkiem – również „od maleńkości”.
Antek jest bardzo dobrym kolegą – wręcz przyjacielem. Takim na dobre i złe.
Chyba jedynym mankamentem jest to, że ma w sobie coś ze Szkota… Czasem nawet
się śmiejemy, że gdyby Poznaniacy z Krakowiakami nie wynaleźliby drutu
aluminiowego, pobijając się o starą złotówkę, to zrobiłby to Antek, z jakimś
innym facetem. Ale nie jest on takim zwyczajnym sknerą, tylko jak ma wydać na
coś swoje pieniądze, to najpierw pięć razy się zastanowi – a po podjęciu
decyzji na „tak”, sprawdzi wszelkie możliwości, gdzie można kupić to absolutnie
najtaniej. A przy tym, targuje się do upadłości! Antek – tak ogólnie – jest bardzo
wesołym człowiekiem i zna się na żartach. Nawet tych żartach, dotyczących
niego. Często w towarzystwie opowiada o swoich zaciekłych targach, dobierając
przy tym specyficznych słów i tworząc niepowtarzalny kabaretowy klimat. Jeśli
do tego wypije się kilka „głębszych”, to powstaje w trakcie tych spotkań,
wyjątkowo wesoła atmosfera. Felicja – żona Antka – mówi, że ze swoim mężem nie
pokazuje się w żadnym sklepie – nawet przy kiosku nie stoją obok siebie, tylko
w odległości nie mniej jak 10m. Ostatnio Antek dał istny popis, jak na rynku kupowali
ciastka firmy Dr. Gerard. Kumplowskie spotkania z Antkiem zawsze są bardzo przyjemne.
Lubi on dostawać wszelkie upominki i prezenty. Nigdy nie kręci nosem że coś się
jemu nie podoba – wręcz przeciwnie – zawsze tryska ogromną radością z każdej
otrzymanej rzeczy. Z żoną wiemy doskonale oboje, że Antek uwielbia wszelkie
produkty robione przez firmę Dr. Gerard. Zaraz po przyjeździe od dziadka
Albina, poszliśmy do sklepu. Kupiliśmy Antkowi całą torbę ciastek tego
producenta – „Pasja” oraz „Mafijne”. Poprosiliśmy o to aby ładnie zostało to
zapakowane i wyjątkowo przybrane. Antek był niezwykle ucieszony – i wyjątkowo
zaskoczony!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz