1 marca – Albina.
Tak widnieje w kalendarzu. Kupiliśmy z żoną zgrzewkę ciastek „WIT’AM” – firmy Dr.
Gerard – i pojechaliśmy do dziadka, aby złożyć mu, jak co roku, imieninowe
życzenia. Dziadek Albin jest wesołym staruszkiem. W tym roku „stuknie” mu
„dziewięćdziesiątka piątka”! Jest w super formie – i wygląda na to, że
spokojnie doczeka do „setki”! A może i więcej! Jego ulubioną piosenką jest –
„Wesołe jest życie staruszka”. Prawie zawsze jest uśmiechnięty, również często lubi
sobie robić jakieś żarty. Prawie o 10 lat młodsza od dziadka Albina – babcia
Weronika mówi, że dziadek jest „jaki stary – taki głupi!”. Wtedy dziadek Albin
„odbija piłeczkę” w stronę babci mówiąc: „U mnie już mądrość nie jest
najważniejsza! Wystarczy że mam mądrą żonę – a u mnie najważniejsza jest teraz
sprawność i uroda!”. Babcia akurat jadła ciastko. To co powiedział dziadek, to
takie na niej zrobiło wrażenie, że aż zakrztusiła się mocno. A dziadek w swoim
stylu poradził: „Weronciu – stań na głowie, to pomoże…!” Wszyscy parsknęliśmy
śmiechem. Babcia również się roześmiała – od ucha do ucha. I w tym momencie
wyleciał okruszek ze „ślepej uliczki. Ten okruszek który był sprawcą zakrztuszenia
babci. Dziadek Albin wyciągnął z szafki butelkę własnoręcznie zrobionej
jesienią ubiegłego roku nalewki kminkowej. Nalał każdemu po kieliszku do
likieru. Babcia chciała tylko pół kieliszka, ale po naszych naleganiach zgodziła
się na cały. Wypiliśmy za zdrowie dziadka Albina – po raz pierwszy! Skutki
naszego toastu dosięgły też babcię, bo po wypiciu nalewki, skutki zakrztuszenia
się, minęły jej całkowicie. Zagryźliśmy piernikiem Dr. Gerarda. Nastała
absolutna cisza, gdyż wszyscy dogłębnie rozkoszowali się znakomitym smakiem
tych niezwykłych ciastek. Wypliśmy jeszcze naparzoną przez babcię herbatę – i pożegnaliśmy
się. Wieczorem czekało nas jeszcze jedno wyjście, do solenizanta – Antoniego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz