czwartek, 17 marca 2016

świąteczne porządki



Wzięłam sobie trzy dni urlopu na porządki domowe. W środę od rana świeciło słoneczko więc rozpoczęłam mycie okien w całym domu, a mój domek jest dwupiętrowy i posiada dużo okien. Zdjęłam firanki, które zamoczyłam w wannie. Po dwóch godzinach wrzuciłam do pralki. W dzisiejszych czasach mycie okien sprawia mniej kłopotu niż dawniej. Pamiętam takie futryny zamykane śrubami. Trzeba było poświęcić chwilę na ich odkręcanie i po umyciu zakręcanie. Mniej brudziły się od tych nowoczesnych. Najpierw nalałam gorącej wody z płynem do naczyń ludwikiem, potem drugi raz wypłukałam wodą z octem. Na koniec wytarłam do sucha starym bawełnianym ręcznikiem. Gdy zrobiłam porządek na piętrze, to zajęłam się myciem kaloryferów. Na szczęście dzisiaj nie musiałam gotować obiadu, ponieważ miałam z wczorajszego dnia. Gdy przyszedł mąż z pracy, a dzieci ze szkoły, to już uprasowałam i wieszałam trzecią firankę. Zrobiłam sobie przerwę na obiad. Podgrzałam zupę pomidorową i kaszę gryczaną z gulaszem. Rozsiadłam się na fotel i nie chciało mi się wracać do zaczętej pracy. Niestety nikt za mnie nie zrobi i musiałam wziąć się w garść. Prasowałam, a mąż pomagał mi wieszając firanki i zasłony. Gdy zakończyliśmy jedną część mycia, to planowałam drugą część zostawić na następny dzień. W tym czasie córka zrobiła nam gorącej słodkiej kawy i poczęstowała nas ciasteczkami z nowej kolekcji Dr. Gerarda. Miała ciastka kruche miód i migdał, mazurki sernikowe, mazurki kajmakowe. Na talerzyku wydzieliła nam po dwa z każdej paczki. Były wyśmienite nie pamiętam kiedy jadłam takie ciekawe smaki. Opakowania były w tonacji świątecznej. Dominowały wiosenne kolory jasno zielone i żółte. Tak ciekawie zaprojektowane potrafią przyciągać łasuchów wyglądem i smakiem.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz