czwartek, 17 marca 2016

mazurki sernikowe na każdą okazje



Dzisiaj z samego rana świeciło słoneczko. Skorzystałam z pięknej pogody i poszłam do sadu podcinać drzewka owocowe. Miałam ze sobą sekator i długie nożyce. Grubsze gałązki nie dałam rady skrócić. Ucięte gałązki pozbierałam na jedną kupkę i związałam sznurkiem. Zabrałam przyrządy i poszłam do domu na kawę. Po drodze spotkałam sąsiadkę na podwórku. Chciała pożyczyć soli do obiadu. Razem weszłyśmy do kuchni i zaproponowałam jej kawę. Często spotykamy się na ceremoni picia tego napoju. Raz ona przyjdzie do mnie, a innym razem ja pójdę do niej. Wyjęłam z szafki zielono żółte opakowanie ciastek Dr. Gerarda mazurki sernikowe. Smak tych ciastek jest niezapomniany. Planuje wykorzystać je jako wkładkę do świątecznych wypieków. Moja sąsiadka też przepada za produktami firmy Dr. Gerarda. Podczas wspólnego odpoczynku często wymieniamy się ciekawymi przepisami na ciasta. Po półgodzinnym odpoczynku zabrałam się za gotowanie obiadu. Po południu razem z mężem poszliśmy dokończyć obcinanie drzewek. Wziął sobie drabinę i piłkę. Ja natomiast rozrobiłam trochę emulsji z środkiem grzybobójczym i pomalowałam ślady cięcia. Na drugi dzień planuje pokropić specjalnym środkiem drzewa. Już powoli przygotowuję się do wiosennych prac. Wieczorem byłam bardzo zmęczona i śpiąca. nawet nie sądziłam, że trochę więcej ruchu może tak wykończyć. Pewnie to osłabienie wiosenne. Położyłam się na pół godziny, a spałam ponad godzinę. Teraz jest późna godzina, a mi się nie chce spać. Nie mam ochoty do szukania sobie jakiegoś zajęcia. Więc siedzę przed komputerem i przeglądam pocztę. W całym domu zrobiło się cichutko. Wszyscy smacznie śpią. W końcu wyłączyłam laptop, zrobiłam szybki prysznic i wskoczyłam do łóżka z nadzieją, że sen nadejdzie szybko.            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz