niedziela, 13 marca 2016

generalne sprzątanie



Przed świętami jest najwięcej pracy w domu. Dlatego postanowiłam wcześniej zabrać się do porządków. W pierwszej kolejności zaczęłam układać swoje ubrania i przy okazji odkładałam grubsze rzeczy na następny sezon. W sobotę zajęłam się pokojami córki i syna. Wspólnie dokonywaliśmy generalnych przeglądów w szafie. Kasia z Marcinkiem mają po osiem lat. Są bliźniakami różniącymi się pod każdym względem. Kasia jest cicha, spokojna, a Marcinek jest całkowitym przeciwieństwem. Rozrabia w domu i w szkole. Tak mówi mi córka. Martwię się  z tego powodu. Jestem w częstym kontakcie z wychowawcą. Nawet rozmawiałam z psychologiem szkolnym. Po  tym spotkaniu zrozumiałam, że muszę bardziej wciągać dzieci w życie rodzinne. Narzuciłam im obowiązki umycia podłogi, naczyń, oraz utrzymanie porządku w swoim pokoju. Na szczęście mąż mi w tym pomaga trzymając odpowiednią dyscyplinę. Czasami się z nim nie zgadzam, ale nic nie mówię przy maluchach. Jak okazało się dużo ubrań jest za małych. Jeszcze nie zniszczone zostawiliśmy dla dzieci bardziej potrzebujących. Także odłożyliśmy pudełko zabawek. W najbliższych dniach zawiozę to wszystko do zaprzyjaźnionej wielodzietnej rodziny. W pokojach dzieci zrobiło się troszeczkę luźniej. Natomiast trzeba kupić nowe ubrania i buty dla nich. Na większe zakupy postanowiliśmy jechać na następną sobotę. Pod wieczór zrobiłam dla całej rodziny deser budyniowy. Ugotowałam budyń waniliowy i do gorącego wsypałam galaretkę cytrynową. Mieszałam do całkowitego rozpuszczenia. Moje niezawodne dyżurne kruche ciasteczka obecnie w wersji świątecznej Dr. Gerarda o smaku miód i migdał rozłożyłam na brytfance. Na nie położyłam lekko ciepły krem budyniowy i wyniosłam do chłodnego pomieszczenia. Po paru minutach zarządziłam przerwę i każdemu podałam na talerzyku napoleonkę. Szybko ją się robi, ale jeszcze szybciej znika z talerza.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz