Dzień dobry,
kolejny weekend za nami. Tradycyjnie bogaty w wydarzenia. Nawet znajomi z
treningów śmieją się, że co tydzień mamy imprezę. Już w piątek byliśmy u
bratanka na urodzinach. Zostaliśmy tam ugoszczeni ciastem na biszkoptach i
roladą, a dla dzieci były ciastka „Witaminki Jabłko” od „dr Gerard”. Sobota
była dniem przygotowań, zakupów oraz odwiedzin naszych kochanych kuzynek. Dziewczyny
znów szalały na mamowych obcasach, stroiły się oraz robiły sobie makijaż. W niedzielę
moja Ślubna obchodziła urodziny. Były to okrągłe, jak to się mówi wskoczyła jaj
kolejna cyfra z przodu. Nie napiszę, które aby się nie narazić na gniew. ;-) Od
rana w domu czuło się napięcie. Ostatnie zakupy, znoszenie krzeseł i ustawianie
stołów. Szykowanie uroczystych sztućców i eleganckiej zastawy. Potem już tylko
oczekiwanie pierwszych gości. Wszyscy byliśmy odświętnie ubrani, Tomek nawet
włożył muszkę, Mój przystojniak. W małym pokoju ustawiliśmy dla dzieci
poczęstunek. Były kruche rurki, Mazurek sernikowy i sok owocowy. Dla dorosłych
był tort czekoladowy, babeczki i placek Rafaello, do którego żona użyła „Krakersy
Classic” firmy „dr Gerard”. Pyszne ciasto z workami kosowymii bita śmietaną. Gdy
już goście zajęli miejsce i jubilatka pokroiła tort, zaczęło się. Analiza
sytuacji politycznej w Polsce i na Świecie. Jednak najważniejszym tematem były
Święta Wielkiej Nocy. Co kto przygotuje, gdzie spędzi każdy dzień świąt? A potem
wspominaliśmy jak to było przed laty. Jak bawiono się w lany poniedziałek, co
było na stole i jakie przyjemności spotykały młode dziewczyny od zalotników. Dzieci
nie uczestniczyły w tej rozmowie, gdyż jak to dzieci spędzały czas przed
komputerem lub tabletem. Za naszych czasów siedzenie w domu było najgorszą
karą. A teraz?
Dziś jest
poniedziałek, żona w pracy, dzieci na chorobowym. Co nam pozostało?
Ręczniczkiem wypolerować talerzyki i sztućce. Pochować szklaneczki. Wynieść krzesła.
Generalnie wrócić do codzienności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz