poniedziałek, 14 marca 2016

Urodziny Żony.

Dzień dobry, kolejny weekend za nami. Tradycyjnie bogaty w wydarzenia. Nawet znajomi z treningów śmieją się, że co tydzień mamy imprezę. Już w piątek byliśmy u bratanka na urodzinach. Zostaliśmy tam ugoszczeni ciastem na biszkoptach i roladą, a dla dzieci były ciastka „Witaminki Jabłko” od „dr Gerard”. Sobota była dniem przygotowań, zakupów oraz odwiedzin naszych kochanych kuzynek. Dziewczyny znów szalały na mamowych obcasach, stroiły się oraz robiły sobie makijaż. W niedzielę moja Ślubna obchodziła urodziny. Były to okrągłe, jak to się mówi wskoczyła jaj kolejna cyfra z przodu. Nie napiszę, które aby się nie narazić na gniew. ;-) Od rana w domu czuło się napięcie. Ostatnie zakupy, znoszenie krzeseł i ustawianie stołów. Szykowanie uroczystych sztućców i eleganckiej zastawy. Potem już tylko oczekiwanie pierwszych gości. Wszyscy byliśmy odświętnie ubrani, Tomek nawet włożył muszkę, Mój przystojniak. W małym pokoju ustawiliśmy dla dzieci poczęstunek. Były kruche rurki, Mazurek sernikowy i sok owocowy. Dla dorosłych był tort czekoladowy, babeczki i placek Rafaello, do którego żona użyła „Krakersy Classic” firmy „dr Gerard”. Pyszne ciasto z workami kosowymii bita śmietaną. Gdy już goście zajęli miejsce i jubilatka pokroiła tort, zaczęło się. Analiza sytuacji politycznej w Polsce i na Świecie. Jednak najważniejszym tematem były Święta Wielkiej Nocy. Co kto przygotuje, gdzie spędzi każdy dzień świąt? A potem wspominaliśmy jak to było przed laty. Jak bawiono się w lany poniedziałek, co było na stole i jakie przyjemności spotykały młode dziewczyny od zalotników. Dzieci nie uczestniczyły w tej rozmowie, gdyż jak to dzieci spędzały czas przed komputerem lub tabletem. Za naszych czasów siedzenie w domu było najgorszą karą. A teraz?

Dziś jest poniedziałek, żona w pracy, dzieci na chorobowym. Co nam pozostało? Ręczniczkiem wypolerować talerzyki i sztućce. Pochować szklaneczki. Wynieść krzesła. Generalnie wrócić do codzienności.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz