czwartek, 10 marca 2016

Świąteczne przedstawienie.

Cześć. Za oknem szaro, smutno, wietrznie. Nic się nie chce. A musiałem wyjść z domu, by zaprowadzić Tosię. Idąc z nogi na nogę, ciągnąc ją za sobą. Doczłapałem się do sklepu „Ż”, kupiłem z oferty wielkanocnej „dr Gerard” ciastka Mazurki Kajmakowe i po zjedzeniu trochę słodyczy, samopoczucie odrobinę się poprawiło. W przedszkolu na moją gwiazdeczkę czekały już koleżanki. Z krzykiem na ustach witały ją w progu. A na półce w szatni leżała kartka. Była to informacja od Pań Wychowawczyń, będą przygotowywać przedstawienie, o tematyce wiosenno – świątecznej. Jednocześnie proszą o pomoc w realizacji tego wydarzenia. No to zrobiłem zdjęcie tej kartki i wysłałem do żony. Moja ślubna aż skakała z radości, będzie mogła się wykazać. Po raz kolejny uszyje stroje małym aktorom. Nie wiem jak to zrobi, bo a teatrzyku będą występować różne Zwierzaki, jakieś pisanki, kurczaczki itd. Ciekawe czy któraś z Pań przebierze się za Marzannę i da się podpalić i wrzucić do stawu, jak to jest przyjęte w naszej tradycji. Dugą sprawą było przygotowanie poczęstunku dla gości. Proszono nas o przyjście wcześniej i pomoc w przygotowaniu Sali oraz aktorów. Jednocześnie kilka osób ma upiec jakieś placki. Aby dorównać małżonce, zgłosiłem się do przygotowania poczęstunku. I nie myślałem o „suszu konferencyjnym” tylko o przygotowaniu deseru na zimno. Mimo bólu głowy, wpadłem na pomysł. Kupię herbatniki maślane „Zwierzaki” od „dr Gerard”, kilka galaretek zielonych i kilka różnego koloru i śmietanę. Wleję rozpuszczoną zieloną galaretkę do owalnego naczynia. Aby przypominało jajko. Gdy zastygnie ułożę na niej herbatniki i pociętą w kosteczkę galaretkę innego koloru. Następnie zaleję pozostałą zieloną galaretkę. I odstawię do wystygnięcia. Po wyjęciu z naczynia można udekorować bitą śmietaną. Jak będę miał czas to do śmietany dołożę kisiel, aby ją zabarwić. I w taki sposób stworzę kolorowy deser. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz