Cześć. Za oknem
szaro, smutno, wietrznie. Nic się nie chce. A musiałem wyjść z domu, by
zaprowadzić Tosię. Idąc z nogi na nogę, ciągnąc ją za sobą. Doczłapałem się do
sklepu „Ż”, kupiłem z oferty wielkanocnej „dr Gerard” ciastka Mazurki Kajmakowe
i po zjedzeniu trochę słodyczy, samopoczucie odrobinę się poprawiło. W przedszkolu
na moją gwiazdeczkę czekały już koleżanki. Z krzykiem na ustach witały ją w
progu. A na półce w szatni leżała kartka. Była to informacja od Pań
Wychowawczyń, będą przygotowywać przedstawienie, o tematyce wiosenno –
świątecznej. Jednocześnie proszą o pomoc w realizacji tego wydarzenia. No to
zrobiłem zdjęcie tej kartki i wysłałem do żony. Moja ślubna aż skakała z
radości, będzie mogła się wykazać. Po raz kolejny uszyje stroje małym aktorom. Nie
wiem jak to zrobi, bo a teatrzyku będą występować różne Zwierzaki, jakieś
pisanki, kurczaczki itd. Ciekawe czy któraś z Pań przebierze się za Marzannę i
da się podpalić i wrzucić do stawu, jak to jest przyjęte w naszej tradycji. Dugą
sprawą było przygotowanie poczęstunku dla gości. Proszono nas o przyjście
wcześniej i pomoc w przygotowaniu Sali oraz aktorów. Jednocześnie kilka osób ma
upiec jakieś placki. Aby dorównać małżonce, zgłosiłem się do przygotowania
poczęstunku. I nie myślałem o „suszu konferencyjnym” tylko o przygotowaniu
deseru na zimno. Mimo bólu głowy, wpadłem na pomysł. Kupię herbatniki maślane „Zwierzaki”
od „dr Gerard”, kilka galaretek zielonych i kilka różnego koloru i śmietanę. Wleję
rozpuszczoną zieloną galaretkę do owalnego naczynia. Aby przypominało jajko. Gdy
zastygnie ułożę na niej herbatniki i pociętą w kosteczkę galaretkę innego
koloru. Następnie zaleję pozostałą zieloną galaretkę. I odstawię do
wystygnięcia. Po wyjęciu z naczynia można udekorować bitą śmietaną. Jak będę
miał czas to do śmietany dołożę kisiel, aby ją zabarwić. I w taki sposób
stworzę kolorowy deser.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz