W marcu jest wiele
miłych dni. Na początku marca są moje imieniny, a 8 marca Dzień kobiet i
imieniny przyjaciółki Beaty. W połowie marca znowu imieniny babci i brata. Nie
wyprawiałam hucznych imienin. Kupiłam ciastka znanej firmy Dr. Gerarda mazurki
kajmakowe i pasja marcepanowa. Pod wieczór przyszła Koleżanka więc
poczęstowałam ją tymi smakołykami. Zaraz zainteresowała się ciastkami, bo
jeszcze takich nie jadła. To jest nowa kolekcja słodkości z okazji świąt.
Zaprosiła mnie w sobotę na kawę. Prawdopodobnie Beatka będzie obchodziła
imieniny. Muszę kupić jakiś symboliczny prezent. Ona przyniosła mi wino i
kosmetyczkę z perfumami. 8 marca po pracy wyruszyłam do sklepu na poszukiwanie
prezentu. W tym uroczystym dniu większość kobiet dostaje kwiaty od swoich
najbliższych. Ja w tym roku nie dostanę chociażby jednego marnego kwiatuszka.
Pokłóciłam się z chłopakiem i od miesiąca nie mamy ze sobą kontaktu. Może ja
troszkę zawiniłam, bo spotkał się z byłą dziewczyną i mi o tym nie powiedział.
Dopiero przez przypadek dowiedziałam się od niej. Pewnie chciała, żebym z nim
zerwała i niestety tak się potoczyło. Pod wpływem impulsów nakrzyczałam na
niego i wyrzuciłam go z domu. Oddałam pierścionek zaręczynowy i odwołałam
muzykantów i salę. Koszty wpłaty wysłałam pocztą. Przeprowadziłam się na
stancję i zmieniłam numer telefonu. Zupełnie nie słuchałam co do mnie mówił i
przekonywał mnie, że jestem w błędzie. Dopiero potem zastanowiłam się nad tym
wszystkim. Jednak było już za późno. Teraz jestem samotna pomimo tłumu ludzi w
sklepie. Najbardziej boli mnie, że młodzi ludzie przechodzą obok mnie ze
szczęśliwą miną i pewnie z prezentem w koszyku. Kupiłam koleżance komplet ręczników,
a sobie na otarcie łez paczkę ciastek Dr. Gerarda mazurki sernikowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz