Wyprawa do Warszawy była zaplanowana ze względu na wizytę u
lekarza. Trzy tygodnie wcześniej zakupiliśmy bilet na pendolino i ciągu dwóch godzin znaleźliśmy się w Warszawie. Miałam
okazję z córką przejechać się tym nowym pociągiem. Komfort jazdy znacznie lepszy, niż starszymi
pociągami. Do specjalisty miałam na godzinę 10 30, ale weszłam po dziesięciu
minutach czekania. W ten sposób zorganizowałyśmy więcej czasu dla siebie.
Wstąpiliśmy do Biblioteki Narodowej. Córka potrzebuje książki do pracy magisterskiej.
Zostawiliśmy w szatni ubrania, plecak. Mogłyśmy tylko włożyć do przezroczystej
plastikowej reklamówki parę najważniejszych dokumentów. Wyrobiliśmy sobie kartę
czytelniczą. Przy komputerze zamawia się książki, a potem trzeba wejść do
czytelni i je przeglądać. Zajęło nam to ponad dwie godziny, ale Małgosia była bardzo zadowolona z tych
materiałów. Wstąpiliśmy na gorącą herbatę do restauracji i spokojnie zjedliśmy
kanapki. Dysponowałyśmy parogodzinnym czasem do odjazdu pociągu i
postanowiliśmy trochę pochodzić po Warszawie. Najpierw pojechałyśmy do
warszawskich łazienek. Tam spacerowaliśmy po alejkach. W lecie na pewno jest
tutaj przepięknie. Chociaż w marcu też
można podziwiać ciekawe kolekcje sztuki. Miałyśmy pojechać na zamek królewski,
lecz czas nam już nie pozwolił. Przed wyjazdem kupiłyśmy sobie kawę na wynos. W
pociągu wyjęłam ciastka Dr. Gerarda mazurki sernikowe. To jest nowy zestaw
ciastek na Wielkanoc. Smakowało nam wybornie dlatego postanowiliśmy kupić je na
święta. Do Krakowa zajechałyśmy na 20 30 i szybko wstąpiłyśmy do sklepu po
zakupy. W uliczce ze słodyczami zobaczyliśmy świąteczne ciasteczka Dr. Gerarda,
które jeszcze nie próbowaliśmy. Do koszyka włożyłam smakołyki pasja marcepanowa
i mazurki kajmakowe. Obładowane stanęliśmy w długiej kolejce do kasy. Do domu
dotarłyśmy bardzo zmęczone, ale zadowolone z podróży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz