czwartek, 8 września 2016

rogaliki pudrowane na każdą okazje



Wielkimi krokami zbliża się jesień. Ranki są już chłodne, ale w dzień na szczęście nadal ciepło. Na wsi dorodne główki kapusty czekają na ścięcie. Jarzyny powoli trzeba wykopywać. Natomiast w sadzie gałęzie jabłoni, gruszek, śliwek uginające się pod ciężarem owoców. Pełno jeżyn i malin czekających na zbiory. Z niektórych drzew opadają kolorowe liście. Taki obraz mam na swojej działce. Lubimy z mężem na niej przebywać. W sobotę z okazji moich urodzin zaprosiliśmy gości na grilla, którego zrobimy w naszym przytulnym sadzie. Nie mamy auta, ale poruszamy się na rowerach. W koszyczkach rowerowych przywieźliśmy potrzebne produkty. W małej altance jest woda i prąd. Nawet mamy starą małą lodówkę. dwie Ławki czekające na takie imprezy. W tych przygotowaniach pomogły nam dwie dorastające córki Magda i Monika. Generalnie wysprzątały w altance. Pokroiły kiełbasę i kiszkę zawinęły w złotko. Ja natomiast zamarynowałam karczek. Za nim przyszli goście miałam już wszystko naszykowane, a nasze pociechy odeszły do swojego młodszego towarzystwa. Tak im się spodobało urządzanie przyjęcia, że postanowiły w następną sobotę zaprosić parę koleżanek i kolegów na grilla. Na stoliku położyłam kilka rodzai napojów owocowych. Na dwa talerzyki wyłożyłam moje ulubione rogaliki pudrowane, trick Kakaowy a wszystko to produkcji Dr. Gerarda. O godzinie 16 00 przyszli goście, a dokładniej trzy małżeństwa. Mężczyźni od razu zabrali się do pieczenia karczku i kiełbas. My kobiety popijając kawę częstowaliśmy się rogalikami czekając na dzieło mężów. Będziemy kulturalnie przez nich obsłużeni. Moim przyjaciółkom bardzo smakowały rogaliki pudrowane i żałowałam, że nie kupiłam więcej. Myślałam nad kupieniem dobrej kiełbasy do pieczenia. W przyjemnej atmosferze spędziliśmy sobotnie popołudnie i wieczór. Na koniec znajomi pomogli mi posprzątać, a papierowe talerzyki wylądowały w ogniu.      

     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz