środa, 7 września 2016

Markizy i wspomnienia



Krople deszczu spływają po szybie śmiało torując drogę dla coraz to obfitszych strug wody. Jesienne niebo rozpłakało się pogrążone w nostalgii, być może za odchodzącym latem. Ola wydaje się podzielać ów smutek. Leży skulona pod kocem. Jej twarz tonie we łzach jakby była odbiciem tego co dzieje się za oknem. Ola ma jednak swój osobisty powód do smutku. Z końcem lata dane jej jest zmierzyć się z wielką stratą: Najukochańsza osoba, przyjaciel, jedyny człowiek, który Cię rozumie, wyjeżdża w daleki świat by budować swoją przyszłość. Niby sprawa oczywista i zupełnie uzasadniona, ale okupiona cierpieniem i nie dającą się niczym zagłuszyć ogromną tęsknotą. „Dlaczego tak musi być?” buntuje się młode dziewczęce serduszko. Serce, które nigdy się nie angażowało, teraz z podwójną siłą odczuwa wszystkie skutki uboczne wielkiego uczucia i przywiązania. Niewypowiedziany żal przeraża nastolatkę – czy rozpacz zostanie z nią na zawsze? Nie wie jeszcze, że człowiek jest tak genialną istotą, że do wszystkiego potrafi się dostosować. Sytuacja w jakiej się znalazła stanie się zwyczajna. Przyjaciela nie będzie pod ręką, jednak wystarczą im rozmowy telefoniczne i spotkanie raz w miesiącu. Każde z nich musi dorosnąć, osiągnąć samodzielność i każde z nich musi to zrobić po swojemu. Ola uspokaja się nieco. Ogarnia pokój spojrzeniem. Sięga po ciasteczko leżące nieopodal na talerzyku. Markizy Mafijne Lemon to ulubione ciasteczka jej sympatii. Wspomnienia wypełniają głowę. Przypomina chwilę, gdy się poznali, kiedy to on poczęstował ją właśnie ciasteczkiem od Dr Gerarda. Ola uśmiecha się na to wspomnienie i postanawia, że Markizy Mafijne Lemon odtąd częściej będą gościć na jej stole i w jej codziennym życiu. W taki sposób być może poczuje się bliżej swojego ukochanego chłopaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz