Cześć
no to nacieszyłem się wolnością, trzy dni swobody i koniec. Wczoraj moja
ukochana przyszła z pracy i oznajmiła, że idzie do lekarza. Dziś rano
zarejestrowała się, zapakowała „Maślane herbatniki Scooby – Doo” na śniadanie i
wyszła. Ja zaliczyłem wizytę z Tomkiem u ortodonty. Gdy wróciliśmy do domu moja
żona leżała pod kocem. Oznajmiła „mam zwolnienie do piątku i mam leżeć”. Tomek
poszedł do szkoły i zostałem sam z miłością mojego życia. Przyjąłem rolę
siostry oddziałowej. Do moich obowiązków należą: robienie kawki i podawanie
ciastek dr Gerard, przygotowywanie posiłków, sprzątanie, zmywanie, robienie
zakupów i dbanie o dzieci. Przepraszam, zaraz wracam……. Jestem, musiałem podać
chorej krzyżówkę i długopis. Ponieważ telewizor znudził się mojej podopiecznej.
Na piecu odgrzewam zupę ogórkową i gotuję makaron. Po obiedzie idę na zakupy. Mam
przygotowana listę: Herbatniki z cukrem dr Gerard, biszkopty, chrupki
kukurydziane, woda mineralna, rodzynki i śliwki w czekoladzie. A gdzie chleb,
mleko, masło czy makaron? Sam pyszności dla małżonki. Dzieci będą zachwycone
smakołykami. Chorobowe mamy będzie dla dzieciaków wielkim świętem. Będą miały
mamę przez cały czas. Ciekawe czy będą chciały iść dzisiaj na trening, czy będą
wolały zostać z mamą? Będę namawiał je na ruch fizyczny. Inaczej pociechy nie
dadzą chwili spokoju chorej. Zaproponuję wyjście do galerii po treningu. Może
zjemy tam kolację, by nie narażać mamy na szykowanie posiłku. Logistycznie będę
musiał to ogarnąć, bo treningi maja o innej godzinie i na innym Orliku. Powodem
jest to, że każde z nich należy do innego klubu piłkarskiego. Tosia poszła tam
gdzie stawiają na dziewczynki a Tomek do miejskiego klubu piłkarskiego. W tym
całym zamieszaniu muszę pamiętać o słodkiej przekąsce od dr Gerard na chwilę po
treningu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz