wtorek, 6 września 2016

Wycieczka rowerowa część 2.

Wycieczka rowerowa część 2.


W poprzednim poście pisałam o naszych przygodach podczas wycieczki rowerowej. To nie koniec niespodzianek było by zbyt pięknie aby tylko na tym się skończyło. Po dobrej pół godzinie kiedy opuściliśmy aptekę i przesympatyczną Panią, która udzieliła nam fachowej pomocy choć w portfelu ubyło mi parę złoty. Z bolącą, opuchniętą nogą powoli przez pola aby było szybciej ruszyliśmy z myślą powrotu do domu. Dzieciaki a raczej młodzież poprosiła abyśmy choć na chwile posiedzieli na kocu i posłuchali śpiewu ptaków. Nikomu z nas nie chciało się wracać do domu było mimo tylu cierpień przepięknie. Słońce nas ogrzewało swym blaskiem. Pozostały nam jeszcze ciastka dr Gerarda SCOOBY – DOO maślane herbatniki mi napoje więc zaraz wzięliśmy się za chrupanie. Opuchlizna po ugryzieniu nie malała trochę mniej piekło ale rozmowy o roślinkach i zwierzątkach się nie kończyły. Namówili mnie abyśmy lekko zboczyli z trasy i pojechali do dużego sklepu zoologicznego obejrzeć rybki i roślinki do akwarium. Ja byłam oczywiście temu przeciwna bo przecież z tą noga jak tak daleko ale uległam. Dojechaliśmy i nawet udało im się zakupić ładną roślinkę do bojowników. Powrotna droga i co biega po chodniku dla rowerzystów mały jork i ja chcą go ominąć wpadłam w dziurę na chodniku i znalazłam się na drzewie z trzęsąsymi się nogami jakoś się pozbierałam i ruszyłam już tylko do domu. Mieliśmy dosyć każdemu coś się przydarzyło dobrze, że nic poważnego nam się nie stało u mnie otarcia na kolanie. Teraz to tylko kawa i na deser markizy mafijne LEMON dr Gerarda. Takie to mieliśmy przygody na rowerach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz