środa, 7 września 2016

Moje ulubione ciastka w paczce



W tym roku z mężem wyjechaliśmy na zasłużony urlop we wrześniu do dalszej rodziny nad morzem. Przez miesiąc lipiec i sierpień remontowaliśmy dach. firma stwierdziła, że drzewo nadaje się tylko do całkowitej wymiany. Liczyliśmy się z tym, ponieważ dom jest stary. Babcia męża przepisała nam w tym roku domek, który wymaga całkowitego remontu. Zawsze chciałam mieszkać na wsi i moje marzenie spełniło się. Domek ten znajduje się za miastem w cichym ustronnym miejscu. Jednocześnie blisko jest do sklepu oraz przystanku autobusowego. Oprócz chatki dostaliśmy sporą działkę. Na razie jest pusta i zaniedbana. Tylko wykosiliśmy dużą trawę, a na wiosnę zaplanujemy co w niej będzie rosło. Niestety musieliśmy wziąć pożyczkę z pracy, bo zabrakło nam na nową blachodachówkę. Oszczędności, którymi dysponowaliśmy rozpłynęły się jak woda. Na szczęście obydwoje pracujemy i w każdym miesiącu otrzymujemy zastrzyk gotówki. Co pozwoli nam na zaplanowanie dalszych remontów. Teraz odpoczywamy nad polskim bałtyckim morzem. Dużo spacerujemy, kąpiemy się w morzu. Przebywamy w miejscowości Dźwirzyno u mojej kuzynki Marysi, która wynajmuje pokoje. Nam odstąpiła pokój za darmo. Ja chcąc się odwdzięczyć kupiłam jej komplet pościeli z kory. Przez cały dzień przebywamy poza domem. Parę razy byliśmy w Kołobrzegu. Tam nas zachęcali na rejs statkiem, ale musimy oszczędzać. Na obiad wstępujemy do baru. Są różne promocje dnia i można za parę złotych najeść się. Czasem przyjdzie nam chętka na rybę smażoną i potraktujemy to jak obiad. Na deser zawsze mam w plecaku ciasteczka produkcji Dr. Gerarda. W upalne dni najlepsze są wyroby bez czekolady dlatego zabieram przysmaki WitAM jabłko, rodzynki i maślane herbatniki Scooby- Doo. Siedząc na plaży podjadamy te wyborne smakołyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz