W tym roku z mężem wyjechaliśmy na zasłużony urlop we
wrześniu do dalszej rodziny nad morzem. Przez miesiąc lipiec i sierpień
remontowaliśmy dach. firma stwierdziła, że drzewo nadaje się tylko do
całkowitej wymiany. Liczyliśmy się z tym, ponieważ dom jest stary. Babcia męża
przepisała nam w tym roku domek, który wymaga całkowitego remontu. Zawsze
chciałam mieszkać na wsi i moje marzenie spełniło się. Domek ten znajduje się
za miastem w cichym ustronnym miejscu. Jednocześnie blisko jest do sklepu oraz
przystanku autobusowego. Oprócz chatki dostaliśmy sporą działkę. Na razie jest
pusta i zaniedbana. Tylko wykosiliśmy dużą trawę, a na wiosnę zaplanujemy co w
niej będzie rosło. Niestety musieliśmy wziąć pożyczkę z pracy, bo zabrakło nam na
nową blachodachówkę. Oszczędności, którymi dysponowaliśmy rozpłynęły się jak
woda. Na szczęście obydwoje pracujemy i w każdym miesiącu otrzymujemy zastrzyk
gotówki. Co pozwoli nam na zaplanowanie dalszych remontów. Teraz odpoczywamy
nad polskim bałtyckim morzem. Dużo spacerujemy, kąpiemy się w morzu. Przebywamy
w miejscowości Dźwirzyno u mojej kuzynki Marysi, która wynajmuje pokoje. Nam
odstąpiła pokój za darmo. Ja chcąc się odwdzięczyć kupiłam jej komplet pościeli
z kory. Przez cały dzień przebywamy poza domem. Parę razy byliśmy w Kołobrzegu.
Tam nas zachęcali na rejs statkiem, ale musimy oszczędzać. Na obiad wstępujemy do baru. Są
różne promocje dnia i można za parę złotych najeść się. Czasem przyjdzie nam
chętka na rybę smażoną i potraktujemy to jak obiad. Na deser zawsze mam w
plecaku ciasteczka produkcji Dr. Gerarda. W upalne dni najlepsze są wyroby bez
czekolady dlatego zabieram przysmaki WitAM jabłko, rodzynki i maślane
herbatniki Scooby- Doo. Siedząc na plaży podjadamy te wyborne smakołyki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz