czwartek, 12 listopada 2015

Wizyta u fryzjerki cd.

Witam. Oto jak zakończyła się moja historia z moimi włosami. Zadzwonił telefon, w słuchawce usłyszałam głos mojej fryzjerki- jeżeli pani chce, to mogę panią przyjąć za pół godziny? -Już idę!-  krzyknęłam do słuchawki, jeszcze w locie złapałam kruche ciasteczko firmy ,,Dr Gerard”,  i już mnie nie było w domu. Do zakładu fryzjerskiego miałam jakieś dziesięć minut, Znajdował się od lat w tym samym miejscu i był moim ulubionym. Po drodze zajrzałam do sklepu i kupiłam najlepszą mleczną czekoladę, dla Pani Joli. Zjemy ją w czasie robienia moich włosów. W salonie siedziały jeszcze dwie panie z folią i wałkami na głowie. Usiadłam na fotel i podczas nakładania mi farby na włosy, rozmawiałyśmy o różnych sprawach. Katem oka zauważyłam nowy stolik i inne przyrządy. Z ciekawością zapytałam się czy to coś nowego. Pani Jola oświadczyła mi , że jej córka robi w tym miejscu paznokcie. Jeny! -fajnie! -ucieszyłam się, szkoda. że jej dziś nie ma, przy okazji skorzystałabym z jej usług. Nie ma sprawy- zawołała pani Jola, Agata zaraz będzie i z tego co wiem ma wolny teraz czas. I  tak się stało. Na głowie folia, w ustach pyszny krakersy .. Dr Gerard’’,  wyciągnięte rączki do manikiur. Na samą myśl robiło mi się miło, zaraz będę znów piękna i szczęśliwa. Od razu świat inaczej wyglądał. Po trzech godzinach wyszłam z salonu odmieniona. Dziś zaszalałam, a co tam raz się żyje- pomyślałam sobie. Zerknęłam na zegarek, była jeszcze młoda godzina. Postanowiłam i rodzinie zrobić niespodziankę. Pomyślałam, że upiekę jakieś ciasto, obiad miałam już zrobiony. Upiekłam sernik z morelami. Zapach roznosił się po całym mieszkaniu. Moje głodomory wróciły do domu. Achów i ochów nie było końca. A mój mąż szepnął mi do ucha, że świetnie wyglądam. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz