Witam.
Oto jak zakończyła się moja historia z moimi włosami. Zadzwonił telefon, w
słuchawce usłyszałam głos mojej fryzjerki- jeżeli pani chce, to mogę panią
przyjąć za pół godziny? -Już idę!- krzyknęłam do słuchawki, jeszcze w locie
złapałam kruche ciasteczko firmy ,,Dr Gerard”, i już mnie nie było w domu. Do zakładu fryzjerskiego
miałam jakieś dziesięć minut, Znajdował się od lat w tym samym miejscu i był
moim ulubionym. Po drodze zajrzałam do sklepu i kupiłam najlepszą mleczną
czekoladę, dla Pani Joli. Zjemy ją w czasie robienia moich włosów. W salonie
siedziały jeszcze dwie panie z folią i wałkami na głowie. Usiadłam na fotel i
podczas nakładania mi farby na włosy, rozmawiałyśmy o różnych sprawach. Katem
oka zauważyłam nowy stolik i inne przyrządy. Z ciekawością zapytałam się czy to
coś nowego. Pani Jola oświadczyła mi , że jej córka robi w tym miejscu paznokcie.
Jeny! -fajnie! -ucieszyłam się, szkoda. że jej dziś nie ma, przy okazji
skorzystałabym z jej usług. Nie ma sprawy- zawołała pani Jola, Agata zaraz
będzie i z tego co wiem ma wolny teraz czas. I tak się stało. Na głowie folia, w ustach
pyszny krakersy .. Dr Gerard’’, wyciągnięte rączki do manikiur. Na samą myśl
robiło mi się miło, zaraz będę znów piękna i szczęśliwa. Od razu świat inaczej
wyglądał. Po trzech godzinach wyszłam z salonu odmieniona. Dziś zaszalałam, a
co tam raz się żyje- pomyślałam sobie. Zerknęłam na zegarek, była jeszcze młoda
godzina. Postanowiłam i rodzinie zrobić niespodziankę. Pomyślałam, że upiekę
jakieś ciasto, obiad miałam już zrobiony. Upiekłam sernik z morelami. Zapach
roznosił się po całym mieszkaniu. Moje głodomory wróciły do domu. Achów i ochów
nie było końca. A mój mąż szepnął mi do ucha, że świetnie wyglądam. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz