I ZNÓW PRACA
Listopad nie nastraja optymistycznie, czuje się zmęczona. Za oknem szaro, a obowiązków w biurze jakby przybyło. Cały personel chodzi jakiś taki przygaszony, bez uśmiechu, ubrany na smutno, szaro. Koniecznie muszę się wyrwać z tej matni, bo inaczej wpadnę w depresję. Na poprawę nastroju najlepsze są zakupy. Ciuchów cała masa wisi w szafie, więc padło na słodycze. Oczywiście wybierałam najlepsze. Te z firmy Dr Gerard są stosunkowo niedrogie, a jak już wielokrotnie się przekonałam jakością biją inne na głowę. Kupiłam przepyszne maltikeks i słodkie, mięciutkie pierniczki. One zawsze poprawiają człowiekowi humor. Zupełnie niechcący, przypadkowo podsłuchałam wymianę zdań pracujących w tym sklepie kobiet. Jedna z nich opowiadała w jaki sposób zrobiła pyszne ciacho na swoje imieniny. Sposób był prosty, łatwy do zapamiętania, więc poprzyglądałam się jeszcze trochę produktom na półkach i miałam już gotowy przepis w głowie. Solenizantka to pani Renata i oto co powiedziała swojej koleżance Przede wszystkim musisz kupić na spód dobre markizy. Wybierz sobie jakieś z firmy Dr Gerard, bo oni mają najlepsze. Potem trzeba przygotować masę serową według mojego przepisu.
Masa serowa:
1 kg sera białego, zmielonego
1 kostka margaryny, najlepsza jest Kasia
2 żółtka
3 łyżki wody
Budyń śmietankowy
1 szklanka cukru
Wykonanie:
Do garnka włożyć: ser, cukier, podgrzać i mieszać. Następnie budyń i żółtka rozrobić w 3 łyżkach wody, potem wlać do garnka mieszając. Gdy zacznie gęstnieć wylać gorącą masę na ułożone na blasze markizy z dowolnym nadzieniem. Na wierzch można pokruszyć kilka połamanych markiz lub po wystygnięciu zrobić polewę. Poczekać, aż wystygnie. Ja na wierzch wolałam posypać czekoladą. To cała filozofia. Praktycznie jest wyłożyć przedtem blachę papierem do pieczenia, to już wszystko, nie wiele z tym pracy, a przyjemność spora hihihi. W taki oto sposób mój zeszyt z przepisami wzbogacił się o kolejny wpis.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz