czwartek, 12 listopada 2015

Wizyta u fryzjerki

Witam. Za oknem pogoda niezbyt ciekawa. Pijąc poranną kawę i chrupiąc kruche ciasteczka ,,Dr Gerard””, zastanawiałam się, co dziś będę robiła. Wczoraj wieczorem obiecałam sobie, że zajrzę do sklepu ze starociami. Lubię takie rzeczy. Kryją w sobie jakąś tajemnicę.  Przynajmniej mi się tak wydaje. Machinalnie sięgnęłam ręką po lusterko i… przeraziłam się.  Moje włosy wyglądały tragicznie, odrosty, wyblakły kolor.  Popatrzyłam na zegarek , była dziewiąta rano. Złapałam za telefon i od razu zadzwoniłam do swojej fryzjerki. Na szczęście dziś miała wolne popołudnie. Bardzo się ucieszyłam . Musiałam natychmiast coś z tym zrobić. Jakoś do tej pory nie raziła mnie w oczy ta moja fryzura, jeżeli w ogóle tak ją można nazwać. Dziś szczególnie było widać ich zaniedbanie przeze mnie. Chyba dlatego, że zaświeciło słonce prosto w moją głowę. Nie miałam już na nic ochoty, zjadłam śniadanie i zaczęłam czytać książkę. Cały czas jednak zerkałam na zegarek. Nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu będzie trzynasta godzina. Pijąc kawę sięgnęłam po raz kolejny do talerzyka , na którym wysypane leżały różnego rodzaju ciasteczka, najsmaczniejsze pierniczki  oraz Witaminki firmy ,,Dr Gerard’’. Wczoraj skończyły mi się krakersy i ulubione czekoladki. Nie jem ich za często, ale lubię je mieć w zapasie, nigdy nie wiadomo, czy ktoś niespodziewanie mnie nie odwiedzi, a te smakołyki są najlepsze na taką okazję. Czytałam książkę i rozmyślałam ,co dziś zrobię ze swoimi włosami, może zaszaleję i wymyśle razem z moją fryzjerką coś nowego. Nie jestem zbyt odważna, jeżeli chodzi o zmiany na mojej głowie. Kiedy tak rozmyślałam, usłyszałam dźwięk telefonu. Dzwoniła pani Jola , moja fryzjerka. Czy i jak udało mi się zmienić coś w moim wyglądzie?, to napiszę w kolejnym poście. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz