Witam.
Za oknem pogoda niezbyt ciekawa. Pijąc poranną kawę i chrupiąc kruche ciasteczka
,,Dr Gerard””, zastanawiałam się, co dziś będę robiła. Wczoraj wieczorem
obiecałam sobie, że zajrzę do sklepu ze starociami. Lubię takie rzeczy. Kryją w
sobie jakąś tajemnicę. Przynajmniej mi
się tak wydaje. Machinalnie sięgnęłam ręką po lusterko i… przeraziłam się. Moje włosy wyglądały tragicznie, odrosty,
wyblakły kolor. Popatrzyłam na zegarek ,
była dziewiąta rano. Złapałam za telefon i od razu zadzwoniłam do swojej
fryzjerki. Na szczęście dziś miała wolne popołudnie. Bardzo się ucieszyłam . Musiałam
natychmiast coś z tym zrobić. Jakoś do tej pory nie raziła mnie w oczy ta moja
fryzura, jeżeli w ogóle tak ją można nazwać. Dziś szczególnie było widać ich
zaniedbanie przeze mnie. Chyba dlatego, że zaświeciło słonce prosto w moją
głowę. Nie miałam już na nic ochoty, zjadłam śniadanie i zaczęłam czytać
książkę. Cały czas jednak zerkałam na zegarek. Nie mogłam się doczekać, kiedy w
końcu będzie trzynasta godzina. Pijąc kawę sięgnęłam po raz kolejny do
talerzyka , na którym wysypane leżały różnego rodzaju ciasteczka,
najsmaczniejsze pierniczki oraz
Witaminki firmy ,,Dr Gerard’’. Wczoraj skończyły mi się krakersy i ulubione
czekoladki. Nie jem ich za często, ale lubię je mieć w zapasie, nigdy nie
wiadomo, czy ktoś niespodziewanie mnie nie odwiedzi, a te smakołyki są
najlepsze na taką okazję. Czytałam książkę i rozmyślałam ,co dziś zrobię ze
swoimi włosami, może zaszaleję i wymyśle razem z moją fryzjerką coś nowego. Nie
jestem zbyt odważna, jeżeli chodzi o zmiany na mojej głowie. Kiedy tak
rozmyślałam, usłyszałam dźwięk telefonu. Dzwoniła pani Jola , moja fryzjerka.
Czy i jak udało mi się zmienić coś w moim wyglądzie?, to napiszę w kolejnym
poście. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz