W niedzielę siostra zaprosiła nas na obiad. Po drodze z mężem
i dwójką dzieci odwiedziliśmy cmentarz i poszliśmy na grób babci i dziadka. Od dnia
Wszystkich Świętych minęło już dwa tygodnie, ale kwiaty nie przemarzły. Do
zniczy włożyliśmy nowe wkłady. W tym czasie sporo ludzi odwiedzało to miejsce. Do
siostry zajechaliśmy w porze obiadowej. Mam trzy siostry i dwóch braci, lecz
najlepiej lubię odwiedzać właśnie Kasię do której przyjechaliśmy. Jest starsza
tylko o rok, a pozostałe dużo starsze od nas. Po obiedzie pomogłam jej umyć
naczynia i zrobiłyśmy kawę. Kasia pokroiła ciasto i położyła na stół. Bardzo mi
smakowało dlatego wzięłam od niej przepis. Zrobiła ciekawy spód bez pieczenia. 2 Paczki krakersów Dr.
Gerarda, 10 dag migdałów, masło. Krakersy, migdały zmielić dodając do nich
rozpuszczone wystudzone masło. Ciasto ma mieć konsystencje mokrego piasku. dużą
blaszkę wyłożyć pergaminem i na to rozłożyć ciasto. Pozostawić aż stwardnieje. Masa;
5 jaj, szk. cukru pudru, 1 1/2 kostki masła ekstra, 2 galaretki czerwona i
żółta, 2 łyżki żelatyny. Galaretki rozpuścić w połowie wody. Gdy zastygnie
pokroić w kostkę. Żółtka utrzeć z cukrem i masłem na puszystą masę. Dodać żelatynę
rozpuszczoną wcześniej w 1/4 wody. Ubić pianę i połączyć z masą i galaretkami. Wyłożyć
na przygotowane ciasto. Wierzch udekorowała moimi ulubionymi drobnymi
ciasteczkami maltikeksami Dr. Gerarda. Ukrajane kawałki szybko znikały z
talerza. Ten wyjątkowy przysmak wszystkim smakował. Pod wieczór musieliśmy
jechać do domu. Teraz czekam na odwiedziny siostry. Planują kupić na giełdzie auto.
Mają już upatrzone, ale chcą jechać jeszcze raz z mechanikiem. Gdy już kupią,
to na pewno przyjadą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz