Rozpoczyna się nowy
weekend… Piątek – jak piątek. Zakorkowane ulice – bardziej jak w inny dzień. A
ruch uliczny wyjątkowo duży. Wieje tak, że łeb urywa! Gałęzie też. Chodnikiem
ciężko czasem przejść, bo pełno połamanych gałęzi. Samochodów również sporo, bo
na taką pogodę wszyscy „niedzielni” pofatygowali się swoimi pojazdami. W
sklepach ludzi co niemiara! Do wędlin kolejka jak „za komuny” – do kas, nie mniejsza.
Na całe szczęście przy stoisku z ciastkami – w miarę luźno. „W miarę” – gdyż tam
gdzie są poukładane produkty firmy Dr. Gerard, zamieszanie większe niż przy
innych produktach. Bez nerwów i spokojnie, doczekałem się, by zaopatrzyć się na
sobotę i niedzielę w ciastka które już wcześniej sobie upatrzyłem. Czyli „Kremisie”,
oraz wiśniowa „Pasja”. Chociaż to piątek, to miałem chyba dość spore szczęście,
gdyż dostały mi się ostatnie opakowania jednych, jak i drugich. Do kasy
postałem sobie jednak dobry kwadrans, bo sympatyczna pani kasjerka
poinformowała, że teraz będzie przyjmować klientów jedynie z gotówką.
Spowodowane miało być to tym, że jest przerwa w dostawie internetu. Na pytania nasze:
kiedy internet się pojawi – odpowiedziała, że na ten temat, to wie tyle samo co
my. Pozostaje nam czekać, albo wyjść bez zakupów. Obstałem przy pierwszej
opcji, zresztą całkiem słusznie, gdyż natychmiast pojawiły się miłe panie,
które częstowały darmową kawą. Poczęstowałem się kawą z mlekiem. Zapytałem przy
okazji mogę sobie rozpieczętować jedną „Pasję” którą mam w koszyku, aby mieć
coś słodkiego do kawy. Miła pani odpowiedziała mi, że „naturalnie”. Internetu
nie było chyba z 10 minut. „Pasja” znakomicie smakowała z kawą. Zamieniliśmy jeszcze
kilka słów z przygodnymi klientami. Czas oczekiwania upłynął szybko i całkiem
miło. Zapłaciłem za zakupy i wyszedłem ze sklepu. Kupiłem to com chciał, kawy
się też niespodziewanie napiłem, teraz tylko żeby z powodu wiatru, spokojnie
dojść do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz