sobota, 14 listopada 2015

Dziwne zakupy




   Rozpoczyna się nowy weekend… Piątek – jak piątek. Zakorkowane ulice – bardziej jak w inny dzień. A ruch uliczny wyjątkowo duży. Wieje tak, że łeb urywa! Gałęzie też. Chodnikiem ciężko czasem przejść, bo pełno połamanych gałęzi. Samochodów również sporo, bo na taką pogodę wszyscy „niedzielni” pofatygowali się swoimi pojazdami. W sklepach ludzi co niemiara! Do wędlin kolejka jak „za komuny” – do kas, nie mniejsza. Na całe szczęście przy stoisku z ciastkami – w miarę luźno. „W miarę” – gdyż tam gdzie są poukładane produkty firmy Dr. Gerard, zamieszanie większe niż przy innych produktach. Bez nerwów i spokojnie, doczekałem się, by zaopatrzyć się na sobotę i niedzielę w ciastka które już wcześniej sobie upatrzyłem. Czyli „Kremisie”, oraz wiśniowa „Pasja”. Chociaż to piątek, to miałem chyba dość spore szczęście, gdyż dostały mi się ostatnie opakowania jednych, jak i drugich. Do kasy postałem sobie jednak dobry kwadrans, bo sympatyczna pani kasjerka poinformowała, że teraz będzie przyjmować klientów jedynie z gotówką. Spowodowane miało być to tym, że jest przerwa w dostawie internetu. Na pytania nasze: kiedy internet się pojawi – odpowiedziała, że na ten temat, to wie tyle samo co my. Pozostaje nam czekać, albo wyjść bez zakupów. Obstałem przy pierwszej opcji, zresztą całkiem słusznie, gdyż natychmiast pojawiły się miłe panie, które częstowały darmową kawą. Poczęstowałem się kawą z mlekiem. Zapytałem przy okazji mogę sobie rozpieczętować jedną „Pasję” którą mam w koszyku, aby mieć coś słodkiego do kawy. Miła pani odpowiedziała mi, że „naturalnie”. Internetu nie było chyba z 10 minut. „Pasja” znakomicie smakowała z kawą. Zamieniliśmy jeszcze kilka słów z przygodnymi klientami. Czas oczekiwania upłynął szybko i całkiem miło. Zapłaciłem za zakupy i wyszedłem ze sklepu. Kupiłem to com chciał, kawy się też niespodziewanie napiłem, teraz tylko żeby z powodu wiatru, spokojnie dojść do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz