Tym razem Ola nauczona
wcześniejszym doświadczeniem ukryła pyszne Pierniczki Dr Gerarda bardzo
starannie, tak by tym razem nikt ich nie znalazł. Pierniki były jej potrzebne
jako nadzienie do nowego przepisu na zapiekane owoce: gruszki i jabłka. Na
sobotę zapowiedziały się z wizytą koleżanki i ten specjał miał być właśnie na
tę okazję. Czas szybko płynie i nim się obejrzeliśmy nadeszła sobota. Wszystkie
kobiety obecne w mieszkaniu od rana krzątały się. Tradycyjnie dom na
nadchodzącą niedzielę miał lśnić czystością i pachnieć domowym jedzeniem. Marta
i Ola także starannie wysprzątały swój pokój. Koleżanki lada chwila mogły
nadjechać. Aż tu nagle zadzwonił Oli telefon. Okazało się, że goście nie
przyjadą. Mama im nie pozwoliła by jechały. Na rowerową wycieczkę jest za
zimno, tak uzasadniła swoją decyzję i z pewnością miała rację. Moje bratanice
były niepocieszone. Czekał je długi nudny dzień. Żadne argumenty nie były w
stanie ich przekonać, że ten dzień nie musi być stracony. Są do przyrządzenia
zapiekane owoce z pierniczkami Dr Gerarda. Wieczorem możemy obejrzeć film z
wesela naszej kuzynki, na którym byliśmy we czwórkę. Nic nie przemawiało za tym
by zmobilizować dziewczyny do jakiejkolwiek aktywności. Wpadłam na pewien
pomysł. Wobec tego to ja zajmę się zapiekaniem owoców. Wiedziałam, że
dziewczyny uwielbiają kulinarne wyzwania i nie zrezygnują tak łatwo z
ulubionego zajęcia. Zerwały się ze swoich łóżek i pobiegły na dół do kuchni.
Podczas pieczenia zapomniały o wszystkich swoich problemach i cieszyły się
chwilą. W kuchni powstała wesoła atmosfera, która udzielała się wszystkim,
którzy mieli okazję tu przebywać. Nadszedł wieczór i we czwórkę siedliśmy przed
telewizorem jedząc przepyszny deser – dzieło moich bratanic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz