W sobotę zaplanowałam wykonać ostatnie porządki w ogrodzie. Mąż
zajął się obcinaniem malin, a ja grabiłam liście w sadzie. Zastanawiałam się co
z nimi zrobić. Znajoma mi powiedziała, że liście mogą posłużyć do okrycia
rabatów na zimę. W tym roku postanowiłam je wykorzystać do tego celu. Resztę
liści dam na kompost. Zeszłego roku wszystkie liście dałam na jedną kupkę i
miałam naturalny nawóz. Teraz na polach zrobiło się pusto i smutno. Nawet mi
się nie chciało pracować, ale jak zaczęłam to już musiałam skończyć. W
niedzielę przyjedzie teściowa z teściem po obiedzie. Ja nie lubię piec ciast,
chociaż jak trzeba, to upiekę. Co tym razem wymyślę jeszcze nie wiem. Po
przyjściu do domu wyjęłam materiały z przepisami i szukałam coś ciekawego. Wreszcie
postanowiłam zrobić torcik z przepysznymi biszkopcikami Dr. Gerarda w roli
głównej.
Składniki;litr kwaśnej śmietany, litr mleka, 2 cukry waniliowe, 3 żółtka, 1 masło ekstra, szk. cukru pudru, 10 dag rodzynek, przesmażone skórki z pomarańczy, brzoskwinie z puszki lub inne owoce, 2 galaretki pomarańczowe. Mleko zagotować z cukrem waniliowym. Do gotującego wlać roztrzepane żółtka ze śmietaną. Pogotować, aż oddzieli się serwatka. Odsączyć na sicie przez gazę. Utrzeć masło z cukrem i dodawać wystudzony twarożek. Wsypać rodzynki, przesmażone skórki z pomarańczy. Na dno blaszki rozłożyć biszkopty morelowo- śmietankowe Dr. Gerarda. Na nie położyć krem, a na kremie poukładać morele. Na wierzch zalać tężejącymi galaretkami. Blaszkę zaniosłam do chłodnego pomieszczenia. Na drugi dzień poczęstowałam teściów i siostrę męża, która razem z nimi przyjechała. Torcik bez pieczenia udało się wyśmienicie. Nawet mąż był mile zaskoczony i zażartował, żeby co tydzień przyjeżdżali na ciasto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz