poniedziałek, 9 listopada 2015

Jesienne morze

Witam. Pewnego dnia obudziłam się z postanowieniem , że pojadę na kilka dni nad morze. Nie mając żadnych zobowiązań mogłam sobie na to pozwolić. Pijąc poranną kawę i zajadając się pysznymi Patysiami ,,Dr Gerard”, zakupiłam bilet na pociąg. Miałam jechać za trzy dni. Miedzy czasie zarezerwowałam miejsce w pensjonacie nad samym morzem. Była jesień, więc nie było problemu z wolnymi pokojami. Nie lubię morza podczas wakacji, wszędzie mnóstwo wczasowiczów, a na plaży tłok. Lubię spędzać czas jesienią, kiedy plaże są prawie puste. Jak postanowiłam tak też zrobiłam. Podróż przebiegła mi bez problemów i bez większych opóźnień. Pensjonat okazał się bardzo ładny i nie drogi. , a właściciele bardzo mili. Na miejscu byłam późnym wieczorem, więc spacer przełożyłam na kolejny dzień. O świcie wyruszyłam na plażę, by podziwiać wschód słońca. Był to widok nie zapomniany. Takich kolorów już dawno nie widziałam. Morze spokojne, cicho szumiące, a w oddali było widać płynące statki. Szlam przed siebie , nie myśląc o nikim i o niczym, zasłuchana w śpiew mew. Przypomniałam sobie koleżankę, z którą kiedyś byłam nad morzem i jej słowa,, jak te mewy mnie wkurzają tylko wrzeszczą i wrzeszczą,,. Śmiałam się wtedy i teraz też. Spacerowałam tak około dwóch godzin. Między czasie przysiadłam na starym pniu drzewa i wypiłam aromatyczna kawę, którą wcześniej sobie przygotowałam. Nie mogło też zabraknąć moich ukochanych pierniczków firmy ,, Dr Gerard”. To był cudowny poranek. Na spacerze nie spotkałam nikogo. Kiedy wracałam zobaczyłam jakąś starszą parę , którzy trzymając się za ręce patrzyli na morze. Był to widok niezapomniany. Jesień to pora roku , która wprowadza nas w stan takiej melancholii, i ja tak się poczułam. Nad morzem spędziłam trzy dni, Pogoda była piękna, odpoczęłam i wróciłam do domu do swoich obowiązków. Warto czasami oderwać się od codzienności. Polecam. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz