czwartek, 12 listopada 2015

Listopadowa jesień

Witam wszystkich serdecznie w listopadowe wiatry które aż tak wieją że się nie chce sięgnąć chociażby po najsmaczniejsze ciasteczka kruche i markizy z firmy dr. Gerard Listopad dostraja swoje instrumenty, szykując się do wieczornego, pożegnalnego koncertu. Przystraja się w szary płaszcz, utkany z mlecznych mgieł, w który czasami, przelotnie, uchwyci czerwone promienie przebłyskującego przez grubą zasłonę chmur słońca. Na głowę zakłada czarny melonik, którym pozdrawia każdego napotkanego przechodnia, kłaniając mu się grzecznie. Listopad jest uprzejmy. I ciekawią go ludzie. Przygląda się im z zainteresowaniem, mijając na ulicy, czy na ciemnym, niebezpiecznym poboczu poza miastem; albo wspinając się na palce, zagląda w rozświetlone okna, za którymi ukrywa się człowiek i ludzkie smutki. Listopad dobrze je zna i czasami coś chciałby ludziom podszepnąć, może doradzić lub po prostu uśmiechnąć się i przysiąść obok, aby przejąć część noszonego w sercach ciężaru. Ale ludzie od niego uciekają. Przemykają po ulicach, poganiani chłodem i skuleni przed wiatrem, który wiecznie gdzieś pędzi. Zamykają przed listopadem drzwi i nie chcą go słuchać, ani zauważyć. Czm prędzej uciekają do domu żeby się ogrzać i wypić gorącą kawę a do niej przygryzać najlepsze ciasteczka krakersy i ciasteczko czekolada nadzienie
od dr. Gerard. Wzdychają do wiosny, która przyniesie nadzieję na nowe, i narzekają, że zimno, że szaro, że monotonnie. I że znowu ta jesień - ponura, wilgotna, nieprzyjemna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz