Nie tak bardzo dawno temu
siedzieliśmy we czwórkę w domu: Ola, Marta, mój mąż i ja. Był długi jesienny
wieczór, za oknami dawno zapadł zmrok. W pokoju zrobiło się zupełnie ciemno a nikt
z nas nie pofatygował się by włączyć światło. Tkwiliśmy tak w ciemnościach i
rozmawialiśmy. Z nudów poruszyliśmy chyba wszystkie interesujące nas tematy.
Panująca w pokoju atmosfera halloween sprowokowała nas do rozmów o duchach.
Zarówno dziewczyny jak i ja uwielbiamy się bać. Marta uprosiła mego męża aby
kolejny raz opowiedział historię o nawiedzonym mieszkaniu, które wynajmował
podczas studiów. Dziewczyny z przejęciem słuchały jego opowieści. Trudno to
pojąć jak mógł się czuć, wówczas gdy wieczorem leżąc przed zaśnięciem w łóżku był
świadkiem nagłego, samoistnego włączenia się światła lub radia. Czułam napięcie
wśród obecnych, toteż postanowiłam zakończyć już te mrożące krew w żyłach rozmowy.
Podeszłam do kontaktu i włączyłam światło uprzedzając wcześniej wszystkich o
swoim zamiarze, tak aby nikt się nie wystraszył. Chcąc rozładować nieco napiętą
atmosferę zapytałam czy ktoś ma ochotę na deser. Zgłosili się wszyscy bez
wyjątku. Wobec tego poprosiłam aby któraś z dziewczyn pomogła mi przynieść
smakołyk do pokoju. Ola poszła ze mną do kuchni i zajęła się krojeniem pysznej
pianki na kruchym spodzie z najlepszych na świecie Krakersów Classic od Dr
Gerarda. Kilka godzin wcześniej przygotowałam ten rarytas razem z
dziewczynkami. Wierzch deseru przyozdobiłyśmy efektownie wyglądającymi Ciasteczkami
wiśniowymi również z asortymentu wyrobów cukierniczych Dr Gerarda. Na koniec
całość zalałyśmy galaretką i odstawiłyśmy do zastygnięcia. Rozłożyłyśmy ciastko
na talerzyki i wróciłyśmy do reszty towarzystwa. Okazało się, że w samą porę,
bo Martusia która najbardziej uwielbia się bać wciąż drążyła temat duchów.
Widząc efektowny deser mimowolnie zmieniła obiekt swoich zainteresowań.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz