Dzień dobry. Właśnie
słucham wiadomości i dowiedziałem się ile jest warte słowo polityków partii,
która będzie nami rządziła. Czyli wielkie NIC.
Ogłoszono skład rządu i pierwsze zapewnienia i obietnice złamane. Ale
dość polityki. Muszę sobie przekąsić pyszne rurki firmy „dr Gerard”, aby się
uspokoić. Produkty tej firmy zawsze stanowią smaczną, słodką przekąskę. Nigdy się
na nich nie zawiodłem.
Wczoraj w moim
domu zapanował chaos, krzyk, tupot nie wiem, co jeszcze. Zaczęło się od tego,
że w Kościele syn umówił się z kolegą na popołudnie. Ok. w szafie mamy „Kremisie”
od „dr Gerarda”, wszystkie dzieci je uwielbiają. Słodkie ciasteczko i czekoladowy
miś z pysznym nadzieniem. Jak ich nie lubić? Po chwili zadzwonił bratanek w
wieku mojego Tomka, czy może przyjść. Oczywiście, mógł. Nie zdążyłem odłożyć
telefonu a znowu zadzwonił. To bratanica również zapragnęła nas odwiedzić. Jak jej
brat to i ona. Spoko niech przyjdzie. Po szybkim przeliczeniu wyszło nam
pięcioro dzieci. Sporo. Trzeba iść kupić picie i coś słodkiego. Moja żona nadal
ze złamaną ręką mnie wydelegowała. Poszedłem do sklepu gdzie mogę kupić Rurki i
Kremisie oraz wiele innych produktów „dr Gerard”. Wszedłem do sklepu i słyszę
mój telefon. Dzwoni żona, syn drugiego brata też wybiera się do nas. No tak w
domu Moja kochana z jedną ręką, ja, nasza dwójka i czworo dzieciaków w
gościach. Pomyślałem będzie się działo! Ile mam kupić jedzenia? Dzieciaki lubią
parówki i bułki i oczywiście słodycze. Po powrocie do domu wszyscy już byli. Chłopaki
podzieleni na dwie grupy grali na zmianę na konsoli w FIFę lub układali Lego. Dziewczyny
bawiły się w przedszkole. Potem zmiana dziewczyny na konsoli a chłopaki zaczęli
grać w piłkę na przedpokoju. To było za dużo jak na moje nerwy. Śmiech, krzyki,
bieganie za piłką i skakanie po podłodze przed grą, nadszarpnęły moje nerwy. Zrobiłem
sobie kawę wziąłem kilka rurek i poszedłem do małego pokoju w poszukiwaniu
spokoju. Nie udało mi się. Odzyskałem spokój ducha, gdy zamknąłem za sobą drzwi
od mieszkania i poszedłem na spacer.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz