poniedziałek, 9 listopada 2015

Domowe Przedszkole?

Dzień dobry. Właśnie słucham wiadomości i dowiedziałem się ile jest warte słowo polityków partii, która będzie nami rządziła. Czyli wielkie NIC.  Ogłoszono skład rządu i pierwsze zapewnienia i obietnice złamane. Ale dość polityki. Muszę sobie przekąsić pyszne rurki firmy „dr Gerard”, aby się uspokoić. Produkty tej firmy zawsze stanowią smaczną, słodką przekąskę. Nigdy się na nich nie zawiodłem.

Wczoraj w moim domu zapanował chaos, krzyk, tupot nie wiem, co jeszcze. Zaczęło się od tego, że w Kościele syn umówił się z kolegą na popołudnie. Ok. w szafie mamy „Kremisie” od „dr Gerarda”, wszystkie dzieci je uwielbiają. Słodkie ciasteczko i czekoladowy miś z pysznym nadzieniem. Jak ich nie lubić? Po chwili zadzwonił bratanek w wieku mojego Tomka, czy może przyjść. Oczywiście, mógł. Nie zdążyłem odłożyć telefonu a znowu zadzwonił. To bratanica również zapragnęła nas odwiedzić. Jak jej brat to i ona. Spoko niech przyjdzie. Po szybkim przeliczeniu wyszło nam pięcioro dzieci. Sporo. Trzeba iść kupić picie i coś słodkiego. Moja żona nadal ze złamaną ręką mnie wydelegowała. Poszedłem do sklepu gdzie mogę kupić Rurki i Kremisie oraz wiele innych produktów „dr Gerard”. Wszedłem do sklepu i słyszę mój telefon. Dzwoni żona, syn drugiego brata też wybiera się do nas. No tak w domu Moja kochana z jedną ręką, ja, nasza dwójka i czworo dzieciaków w gościach. Pomyślałem będzie się działo! Ile mam kupić jedzenia? Dzieciaki lubią parówki i bułki i oczywiście słodycze. Po powrocie do domu wszyscy już byli. Chłopaki podzieleni na dwie grupy grali na zmianę na konsoli w FIFę lub układali Lego. Dziewczyny bawiły się w przedszkole. Potem zmiana dziewczyny na konsoli a chłopaki zaczęli grać w piłkę na przedpokoju. To było za dużo jak na moje nerwy. Śmiech, krzyki, bieganie za piłką i skakanie po podłodze przed grą, nadszarpnęły moje nerwy. Zrobiłem sobie kawę wziąłem kilka rurek i poszedłem do małego pokoju w poszukiwaniu spokoju. Nie udało mi się. Odzyskałem spokój ducha, gdy zamknąłem za sobą drzwi od mieszkania i poszedłem na spacer. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz