poniedziałek, 14 września 2015

Wyprawa na festyn.

Wyprawa na festyn.

Dlaczego wyprawa a nie wyjazd rodzinny? Dosłownie to była przeprawa. Od rana nic nam się nie kleiło. Po pierwsze troch sobie po leniuchowaliśmy i już wszystko się przesunęło o kolejne godziny. Potem późne śniadanie i ja bez kawy si nie ruszam nigdzie. To kawa z pierniczkami i rurkami DR GERARDA i już się wszyscy rozbiegali do swoich zajęć. Pogoda też nie zachęcała nikogo do wyjścia z domu pochmurno, wietrznie i zimno. Koło trzynastej wyjrzało słońce koniec jedziemy. Jak dzisiaj nie pojedziemy na ten festyn to potem już nie ma kiedy. I tak ponad czterdzieści minut jechaliśmy do Biskupina na szesnasty już festiwal archeologiczny, który w tym roku związany miał być z smakami z przeszłości. Kolejki i jeszcze raz kolejki do kas po bilety. Mnóstwo zwiedzających małych i większych. W czasie takiego festynu przyjeżdżają do tej osady osoby, które kontynuują stare dawne zwyczaje związane z kulturą łużycką. Osada cała zbudowana jest z bal drewnianych, pomosty drewniane pozostało kilka chat wyłożonych w środku słomą. Osada cała drewniana otoczona jest też takim murem obronnym a wokoło jeziorem. Warto przyjechać i zwiedzić nie tylko w czasie festynu. Jednak kiedy taki się odbywa można zobaczyć jak wyrabiało się sznury, że tym zajmował się powroźnik i również on suszył w soli ryby jak i kobiety, które zajmowały się tkactwem na starych krosnach lub garncarz. Dzieci mogły same wypróbować jak lepi się naczynia gliniane. Świetna zabawa mój syn nie chciał wyjść bo tak mu się to spodobało. Nawet ulepił garnuszek do domu. Wiele było atrakcji w kolejnym pocie jeszcze kilka opiszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz