środa, 16 września 2015

PRZYGODA Z GRETĄ cz 2

PRZYGODA Z GRETĄ cz 2
W czwartek pojechaliśmy na spotkanie z dziećmi w przedszkolu. Greta z dużym zainteresowaniem obwąchiwała mój samochód. Na pewno czuła zapach mojego psa. Całą drogę grzecznie siedziała z tyłu za tylnym siedzeniem. Pies przed jazdą był wybiegany i  odprężony. Relaks psa to bardzo ważna sprawa, bo przecież spotkanie z tak liczną grupą osób w nieznanym miejscu jest stresującą sytuacją . To ona jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo swojej pani, a to wymaga całkowitego skupienia. Do tego dochodzą nawoływania i piski dzieci, to może być  przyczyną rozkojarzenia.  Greta w nieznanych jej miejscach jest bardziej skupiona, uważna, nie odstępuje pani Katarzyny na krok.  Tego się od niej oczekuje i wymaga. Bezpieczeństwo ponad wszystko. Spotkanie przebiegło w ciekawej, przyjaznej atmosferze. Pogadanka  w mojej ocenie została przeprowadzona bardzo profesjonalnie . W prosty  fachowy sposób dzieciom zostały przekazane ważne informacje. Całości towarzyszył życzliwy uśmiech na twarzy pani Katarzyny i leciutkie chrapanie Grety. Oczywiście największą atrakcją była  możliwość  podejścia do suni, podanie jej smakołyka. Na taki przywilej mogły liczyć tylko najgrzeczniejsze dzieci. Greta za ulubionego biszkopta każdemu milusińskiemu przybijała piątkę. Zrobiłam kilka fajnych zdjęć podczas trwania pogadanki, ale punktem kulminacyjnym było zawieszenie suni medalu na szyi. Dziewczynka, która się na to odważyła  ma zrobione wyjątkowo udane zdjęcie.  Potem jeszcze zdjęcie grupowe i już zasłużony odpoczynek.  Dzieci chórem podziękowały Pani Katarzynie za tak ciekawy pokaz, a wyznaczony chłopiec z dziewczynką wręczyli kwiaty i kolorową laurkę. To bardzo miły gest ze strony milusińskich i ich opiekunek. Zostaliśmy zaproszeni na słodki poczęstunek. Najbardziej smakowały mi ciastka z nadzieniem i czekoladą o nazwie Pasja, oczywiście producentem takich fantastycznych ciasteczek nie może być nikt inny jak tylko firma Dr Gerard. Super, że akurat te ciasteczka były o smaku adwokata, bo wiem, że  to ulubiony smak  pani Kasi. Podczas miłej  rozmowy Greta spokojnie leżała czekając na  komendę "wyjście". Kiedy wyszłyśmy zmęczone, i jednocześnie zadowolone, z budynku przedszkola czas  było zająć się sunią. Poszliśmy do pobliskiego parku, gdzie Grecie zdjęto szorki i wtedy mogła swobodnie pobiegać. Trzeba było to zobaczyć ile w szalonym biegu było spadającego napięcia z suni, ile radości z odzyskanej swobody. Teraz dopiero było widać jak trudne zadanie wykonała . Kochana sunia w pełni sobie zasłużyła na medal dla psa na medal hihihi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz