poniedziałek, 14 września 2015

Wielka radość 2

Wizyta u kosmetyczki, wybieranie kwiatów, uzgodnienie kwestii odnośnie liczby gości na  zbliżającym się przyjęciu to tylko niektóre formalności, które udało nam się załatwić przed południem. Gdyby nie mocna kawa o świcie i pożywne ciasteczka śniadaniowe wit’AM z asortymentu wyrobów cukierniczych Dr Gerarda, które dodały nam energii na cały poranek, nie wiem czy tak sprawnie wszystko by nam poszło. Już o godzinie jedenastej trzydzieści siedzieliśmy we trójkę w pociągu. Siostra mojego męża, Renata zajęła miejsce obok swojego brata. Ja usiadłam nieco dalej, gdzie akurat było wolne miejsce. Byłam bardzo zmęczona i przez tę godzinę w podróży chciałam nieco odpocząć. W mieście wojewódzkim byłam umówiona na odbiór sukni. Około dwóch miesięcy temu wybrałam ją z pośród wielu innych. I oto nadszedł wreszcie ten dzień, w którym miałam ją zabrać do domu. W głowie kłębiło się wiele myśli. Czułam ogromną radość i chociaż zatroskana wciąż byłam by wszystko organizacyjnie wypadło jak najlepiej, to jednak nic nie było w stanie rozproszyć mojego poczucia szczęścia. Emocje nie pozwoliły mi zdrzemnąć się nawet na chwilkę. Z reguły nigdy nie mam problemów z zaśnięciem podczas podróży. Tego dnia jednak o spaniu nie było mowy. Z zamyślenia wyrwał mnie nagle głos Renaty. Spojrzałam w jej stronę i zauważyłam, że wyciąga w moim kierunku jakąś paczkę. Przyjrzałam się i rozpoznałam, że to moje ulubione krakersy od Dr Gerarda. Skąd wiedziała, że je lubię. Ależ to na pewno mój mąż podpowiedział swojej siostrze co ma kupić na drogę. Jak miło. Ja nie miałam zupełnie na to czasu. To był jeszcze jeden, dodatkowy argument by się cieszyć. Tak dużo radości na raz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz