Wizyta u kosmetyczki, wybieranie
kwiatów, uzgodnienie kwestii odnośnie liczby gości na zbliżającym się przyjęciu to tylko
niektóre formalności, które udało nam się załatwić przed południem. Gdyby nie
mocna kawa o świcie i pożywne ciasteczka śniadaniowe wit’AM z asortymentu
wyrobów cukierniczych Dr Gerarda, które dodały nam energii na cały poranek, nie
wiem czy tak sprawnie wszystko by nam poszło. Już o godzinie jedenastej
trzydzieści siedzieliśmy we trójkę w pociągu. Siostra mojego męża, Renata zajęła
miejsce obok swojego brata. Ja usiadłam nieco dalej, gdzie akurat było wolne
miejsce. Byłam bardzo zmęczona i przez tę godzinę w podróży chciałam nieco odpocząć.
W mieście wojewódzkim byłam umówiona na odbiór sukni. Około dwóch miesięcy temu
wybrałam ją z pośród wielu innych. I oto nadszedł wreszcie ten dzień, w którym
miałam ją zabrać do domu. W głowie kłębiło się wiele myśli. Czułam
ogromną radość i chociaż zatroskana wciąż byłam by wszystko organizacyjnie wypadło
jak najlepiej, to jednak nic nie było w stanie rozproszyć mojego poczucia
szczęścia. Emocje nie pozwoliły mi zdrzemnąć się nawet na chwilkę. Z reguły
nigdy nie mam problemów z zaśnięciem podczas podróży. Tego dnia jednak o spaniu
nie było mowy. Z zamyślenia wyrwał mnie nagle głos Renaty. Spojrzałam w jej
stronę i zauważyłam, że wyciąga w moim kierunku jakąś paczkę. Przyjrzałam się i
rozpoznałam, że to moje ulubione krakersy od Dr Gerarda. Skąd wiedziała, że je
lubię. Ależ to na pewno mój mąż podpowiedział swojej siostrze co ma kupić na
drogę. Jak miło. Ja nie miałam zupełnie na to czasu. To był jeszcze jeden,
dodatkowy argument by się cieszyć. Tak dużo radości na raz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz