Biszkopty
na festynie.
Witam
wszystkich na blogu DR Gerarda i przepysznych biszkoptach
oraz rurkach waflowych. Jak już pisałam w poprzednim blogu
w niedzielę wybraliśmy się do osady wykonanej w całości z
drewna czyli w Biskupinie. Jak już wspomniałam, że mój syn zrobił
garnuszek z gliny, którą właśnie wczoraj suszyliśmy i jeszcze do
tego powstał nowy pojemnik z nakryciem do drobnych guzików.
Wpadliśmy na pomysł, że ten większy przyozdobimy kolorową
serwetką i posłuży nam do ciastek typu Zwierzaki Dr Gerarda.
Własnoręcznie
zrobiony dzbanuszek pełen słodkości.
Co
było jeszcze ciekawe to stary sposób wyrabiania smoły drzewnej
jest dziegieć z kory drzewa brzozowego lub wierzbowego.
Zajmował
się tym dziegciarz.
Opowiadał,
że sznury i liny smarował taką substancją ponad trzydzieści lat
temu i cały czas jest w idealnym stanie i nigdy nie potrzebowała
więcej konserwacji. Używana
była w lecznictwie i do nasycania skór. Na
z niej było kupi mydło, choć zbytnio nie pachniało ale było
dobre dla alergików. Dzieci
mogły sobie u mincarza wykuć
pieniądze. Odbywały
się na ogromnej przygotowanej polanie walki na miecze co
zainteresowało chłopców i panów a dla dziewczynek potem odbyły
się pokazy i nauka tańca.
Festiwal
ten miał odnosić się do smaków. W
niektórych namiotach panie na bazie ziół przygotowywały lecznicze
wyroby. Na
było popróbować podpłomyków z kaszą jaglaną i malinami czy
miodem. Gruszki
z miodem na ogniu pieczone czy dżemy przygotowywane z krzewu
rokitnika.
Powrotną
drogę
ja z moim synem po raz pierwszy wróciliśmy
do Żnina kolejką wąskotorową. Niesamowita
przygoda. Uśmiech
dziecka nie schodził przez całą drogę ciuchcia gwizdała i można
z niej było podziwiać piękne krajobrazy i posilić się po całym dniu zabranymi ciastkami. Pogoda
nam dopisała do samego wieczora. Potem
przesiadka do auta i do domu. Koniec
przygody.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz