wtorek, 15 września 2015

Biszkopty na festynie.

Biszkopty na festynie.

Witam wszystkich na blogu DR Gerarda i przepysznych biszkoptach oraz rurkach waflowych. Jak już pisałam w poprzednim blogu w niedzielę wybraliśmy się do osady wykonanej w całości z drewna czyli w Biskupinie. Jak już wspomniałam, że mój syn zrobił garnuszek z gliny, którą właśnie wczoraj suszyliśmy i jeszcze do tego powstał nowy pojemnik z nakryciem do drobnych guzików. Wpadliśmy na pomysł, że ten większy przyozdobimy kolorową serwetką i posłuży nam do ciastek typu Zwierzaki Dr Gerarda. Własnoręcznie zrobiony dzbanuszek pełen słodkości.
Co było jeszcze ciekawe to stary sposób wyrabiania smoły drzewnej jest dziegieć z kory drzewa brzozowego lub wierzbowego. Zajmował się tym dziegciarz. Opowiadał, że sznury i liny smarował taką substancją ponad trzydzieści lat temu i cały czas jest w idealnym stanie i nigdy nie potrzebowała więcej konserwacji. Używana była w lecznictwie i do nasycania skór. Na z niej było kupi mydło, choć zbytnio nie pachniało ale było dobre dla alergików. Dzieci mogły sobie u mincarza wykuć pieniądze. Odbywały się na ogromnej przygotowanej polanie walki na miecze co zainteresowało chłopców i panów a dla dziewczynek potem odbyły się pokazy i nauka tańca. Festiwal ten miał odnosić się do smaków. W niektórych namiotach panie na bazie ziół przygotowywały lecznicze wyroby. Na było popróbować podpłomyków z kaszą jaglaną i malinami czy miodem. Gruszki z miodem na ogniu pieczone czy dżemy przygotowywane z krzewu rokitnika.
Powrotną drogę ja z moim synem po raz pierwszy wróciliśmy do Żnina kolejką wąskotorową. Niesamowita przygoda. Uśmiech dziecka nie schodził przez całą drogę ciuchcia gwizdała i można z niej było podziwiać piękne krajobrazy i posilić się po całym dniu zabranymi ciastkami. Pogoda nam dopisała do samego wieczora. Potem przesiadka do auta i do domu. Koniec przygody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz