Gdy myślę o wykopkach, przypomina mi się dzieciństwo spędzane u babci i widok pól pełnych ludzi zbierających ziemniaki.To jedna z tych prac na wsi, która potrafiła niesamowicie jednoczyć społeczność. Ktoś przychodził do Ciebie zbierać, później ty szedłeś do kogoś innego i tak do momentu aż wszędzie były wyzbierane ziemniaki u najbliższych sąsiadów, czy też rodziny.atmosferze, która pozostała w mojej głowie, też dzięki tradycji jakim było pieczenie ziemniaków w ognisku (tylko wtedy ziemniaki tak smakują). Do tego bym jeszcze dorzucił najsmaczniejsze ciasteczka wafle i zwierzaki z firmy Dr. Gerard. całkiem super by było. Miałem takie marzenie, żeby w tym roku właśnie tak było u nas, jak kiedyś.Kiedy jednak dostawaliśmy kolejne odpowiedzi od osób które zaprosiliśmy, że nie dadzą rady przyjechać w takim terminie mój entuzjazm nieco opadł, ale wykopki tak jak były zaplanowane się odbyły. Mieliśmy kopać motykami, chociaż jak teraz patrzę to wiem, że kopalibyśmy z dwa dni to nasze małe pole ziemniaków. Jednak od czego się ma najbliższych? Pomyśleliśmy – to znaczy pomyślał szwagier :) i ściągnął swojego brata z kopaczką do ziemniaków i wykopki trwały 3 godziny.Mieliśmy zbierać w trzy osoby, a nagle na polu było osiem osób zbierających wykopane ziemniaki i jak tak patrzyłem to poczułem to co kiedyś, tę siłę jaka drzemie w ludziach, jak potrafią się zjednoczyć i sobie pomagać.Chwilę odpoczęliśmy i pociągnąłem to dalej, wykopaliśmy ziemniaki też u szwagra ( choć tam było mniej, ale wszystko kopane motyką), a wieczorem spędziliśmy wspaniały czas przy ognisku w którym oczywiście piekliśmy ziemniaki.I też znalazły się najsmaczniejsze ciasteczka zwierzaki i rurki z firmy Dr.Gerard i było super.Teraz zostało mi tylko podziękować tym osobom, które sprawiły, że mimo wszystkiegoo . moje życzenie się spełniło, DZIĘKUJĘ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz