środa, 9 września 2015

wykopki


Przed samymi wykopkami ziemniaków zepsuła nam się maszyna, która kopie od razu dwie grządki. Musieliśmy powrócić do starej porzuconej maszyny. Wszyscy byli rozczarowani, gdyż trzeba więcej chodzić po polu. Teraz szybciej człowiek przyzwyczaja się do nowszych narzędzi. Na szczęście było nas więcej niż zwykle. W sobotni poranek przyjechała córka z mężem, syn i przyszło dwóch sąsiadów. Zaczęliśmy od godziny dziewiątej. Ja nie miałam czasu na zajmowanie się obiadem. Dzień wcześniej ugotowałam bigosu i to był dobry pomysł. W południe zjedliśmy gorący bigos. Oczywiście każdy zażyczył sobie kawy. Jedni pili rozpuszczalną z mlekiem, a drudzy popijali mieloną kawę.  Parę dni temu zakupiłam ciastka pryncypałki i markizy Dr. Gerarda. Natomiast córka Monika przywiozła mi ciekawe ciasteczka o nazwie witaminki w dwóch smakach truskawkowym i jabłkowym. Są to kruche ciasteczka z uśmiechniętą minką tego samego producenta Dr. Gerarda. Zresztą ona i ja  kupujemy różne smakołyki z tej firmy. Po posileniu się i odpoczynku nabraliśmy siły, by kontynuować dalszą część pracy. Nie sądziłam, że wykopiemy całe pole. Tak sprawnie szło i zajęło nam ponad trzy godziny.  Po ciężkim fizycznym wysiłku przyszła pora na grilla. Usiedliśmy sobie na tarasie, a syn zajął się pieczeniem karczku i kiełbasy. Na deser położyłam resztkę ciastek z południowego posiłku. W przyszłym tygodniu pójdziemy do sąsiadów, by im pomóc przy wykopkach. Bardzo dobrze żyjemy z sąsiadami i spotykamy się najczęściej przy grillowaniu lub przy kawie. W niedzielę zięć spakował do auta woreczek z ziemniakami. W mieście mają małą i ciepłą piwnice i wolą brać zapasy od mamusi stopniowo. Ja bardzo lubię jeść ziemniaki pieczone z warzywami. To jest mój przysmak, którym zaraziłam moich najbliższych.           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz