Przed samymi wykopkami ziemniaków zepsuła nam się maszyna, która
kopie od razu dwie grządki. Musieliśmy powrócić do starej porzuconej maszyny.
Wszyscy byli rozczarowani, gdyż trzeba więcej chodzić po polu. Teraz szybciej
człowiek przyzwyczaja się do nowszych narzędzi. Na szczęście było nas więcej
niż zwykle. W sobotni poranek przyjechała córka z mężem, syn i przyszło dwóch
sąsiadów. Zaczęliśmy od godziny dziewiątej. Ja nie miałam czasu na zajmowanie
się obiadem. Dzień wcześniej ugotowałam bigosu i to był dobry pomysł. W
południe zjedliśmy gorący bigos. Oczywiście każdy zażyczył sobie kawy. Jedni
pili rozpuszczalną z mlekiem, a drudzy popijali mieloną kawę. Parę dni temu zakupiłam ciastka pryncypałki i
markizy Dr. Gerarda. Natomiast córka Monika przywiozła mi ciekawe ciasteczka o
nazwie witaminki w dwóch smakach truskawkowym i jabłkowym. Są to kruche
ciasteczka z uśmiechniętą minką tego samego producenta Dr. Gerarda. Zresztą ona
i ja kupujemy różne smakołyki z tej
firmy. Po posileniu się i odpoczynku nabraliśmy siły, by kontynuować dalszą
część pracy. Nie sądziłam, że wykopiemy całe pole. Tak sprawnie szło i zajęło
nam ponad trzy godziny. Po ciężkim
fizycznym wysiłku przyszła pora na grilla. Usiedliśmy sobie na tarasie, a syn
zajął się pieczeniem karczku i kiełbasy. Na deser położyłam resztkę ciastek z
południowego posiłku. W przyszłym tygodniu pójdziemy do sąsiadów, by im pomóc
przy wykopkach. Bardzo dobrze żyjemy z sąsiadami i spotykamy się najczęściej
przy grillowaniu lub przy kawie. W niedzielę zięć spakował do auta woreczek z
ziemniakami. W mieście mają małą i ciepłą piwnice i wolą brać zapasy od mamusi
stopniowo. Ja bardzo lubię jeść ziemniaki pieczone z warzywami. To jest mój
przysmak, którym zaraziłam moich najbliższych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz