Potem cała czwórka ruszyła w stronę stacji kolejki SKM. Po
zakupieniu biletu w kasie biletowej wyszli oni na dworzec. Do przyjazdu kolejki
mieli jeszcze trochę czasu więc córka państwa Kowalskich wraz z koleżanką udały
się do sklepiku przy stacji. Oprócz dodatkowego picia kupiły one sobie
pierniczki i biszkopty oczywiście od producenta Dr Gerarda i tak zaopatrzone w słodkości wróciły do państwa
Kowalskich na peron. Pora była już najwyższa bo właśnie nadjeżdżał pociąg SKM.
Po otwarciu drzwi zajęli oni miejsce w przedziale. Miejsce przy oknie przypadło
córce państwa Kowalskich i jej koleżance. Ze względu, że pora była jeszcze wczesna
i była to sobota to podróżnych nie było dużo . Po około dwudziestu minutach
jazdy koleją SKM w czasie której to obie koleżanki zajadały się kupionymi
słodkościami od Dr Gerarda zakupionymi
niedawno w sklepie obok dworca dotarli oni do stacji docelowej skąd mieli
wyruszyć na Hel statkiem wycieczkowym. Wysiedli z pociągu i szli w dobrze znane
im miejsce, a nad ich głowami świeciło poranne słońce. Szli wzdłuż ulicy aż
dotarli do miejsca skąd miał odpływać ich statek. Zakupili bilety i weszli na
jego pokład. W miarę upływu czasu ludzi przybywało i gdy nadeszła godzina
odpłynięcia statku był on pełen pasażerów. Zadudniły silniki, pokład zadrżał i
statek był gotowy do odcumowania. Marynarze z wielką wprawą zrzucili cumy i
statek odbił od nabrzeża. Udał się on w stronę falochronu skąd było wyjście na
zatokę. Córka państwa kowalskich wraz z koleżanką udały się na pokład skąd
przypatrywały się latającym mewom nad ich głowami oraz oddalającemu się miastu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz