Pewnego ranka wraz z znajomymi wybrałem się na grzybobranie. Najpierw zapakowaliśmy pożywienie także na deser najlepsze ciasteczka mafijne, maltikers z firmy Dr. Gerard
i wyruszyliśmy w stronę lasu. Po drodze spotkaliśmy piękne kwiaty i cudowne śpiewające ptaki. Ten dzień był bardzo słoneczny jak na wrześniowa pogodę.
Po godzinie drogi doszliśmy do lasu i zaczęliśmy szukac grzybów. Jak na złość nie mogłem znaleźć wtedy ani jednego grzyba, lecz po długim szukaniu znalazłem pełno kurek i podgrzybków. Moim kolegom szło to lepiej, ponieważ juz wcześniej chodzili na grzyby, ale ja nie miałem takiej okazji bo moi znajomi są bardzo zapracowani. Po 10 minutach główny organizator Grzegorz zawołał nas, bo chciał nam pokazać małą sarenkę. Wszyscy bardzo zaciekawiliśmy się i oglądaliśmy piękne zwierzątko. Grzegorz powiedział ze można dać jej trochę trawy, więc wyznaczył 2 osoby Anie i Tomka by nakarmiły sarnę. Gdy szlismy dalej, w głąb lasu, koleżanka zawołała mnie bym przyszedł do niej. Bez zastanowienia zrobiłem to.
- Marek, zobacz tam w krzakach coś się rusza ! - krzyknęla z trwogą Sandra.
- Przesadzasz, nic tam nie widzę. - uspokoiłem koleżankę.
- Masz rację, chyba tylko mi się wydawało.
- Czekaj, czekaj! Tam chyba naprawdę coś sie rusza! - zawołałem
- To jest dzik! - zaczęłyśmy krzyczeć i uciekać.
Przybiegłyśmy do reszty grupy i tłumaczyłyśmy, że wielkie zwierzę nas goniło. Ania Tomek,i Grzegorz się zaśmiali i powiedzieli żebyśmy usiadli na kamieniu i uspokoili się. Zrobiłyśmy tak jak nam kazano. Napiłyśmy się wody i od razu zrobiło nam się lepiej korzystając z okazji wyjedliśmy z plecaków najsmaczniejsze wafle i rurki z firmy Dr, Gerard żeby zjeść. Gdy ruszyliśmy dalej, znalazłem wiele różnych grzybów i wzięłem się za zbieranie. Moje znajomi znależli cudowne jeziorko przy wielkim buku. Były też ławki więc wszyscy usiedli i przechwalali się ile mają grzybów. Ja nazbierałem cały koszyk więc też się mogłam pochwalić. Gdy już odpoczeliśmy wszystcy postaniliśmy że już wracamy do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz