poniedziałek, 7 września 2015

Na grzybach.

Pewnego ranka wraz z  znajomymi wybrałem się na grzybobranie. Najpierw zapakowaliśmy pożywienie także na deser najlepsze ciasteczka mafijne,  maltikers  z firmy Dr. Gerard 
 i wyruszyliśmy w stronę lasu. Po drodze spotkaliśmy piękne kwiaty i cudowne śpiewające ptaki. Ten dzień był bardzo słoneczny jak na  wrześniowa  pogodę.
Po godzinie drogi doszliśmy do lasu i zaczęliśmy szukac grzybów. Jak na złość nie mogłem znaleźć wtedy ani jednego grzyba, lecz po długim szukaniu znalazłem pełno kurek i podgrzybków. Moim kolegom szło to lepiej, ponieważ juz wcześniej chodzili na grzyby, ale ja nie miałem takiej okazji bo moi  znajomi  są bardzo zapracowani. Po 10 minutach  główny organizator  Grzegorz  zawołał  nas, bo chciał  nam pokazać małą sarenkę. Wszyscy bardzo zaciekawiliśmy się i oglądaliśmy piękne zwierzątko.  Grzegorz  powiedział ze można dać jej trochę trawy, więc wyznaczył 2 osoby Anie i Tomka by nakarmiły sarnę. Gdy szlismy dalej, w głąb lasu, koleżanka zawołała mnie bym przyszedł  do niej. Bez zastanowienia zrobiłem to.
-  Marek, zobacz tam w krzakach coś się rusza ! - krzyknęla z trwogą Sandra.
- Przesadzasz, nic tam nie widzę. - uspokoiłem koleżankę.
- Masz rację, chyba tylko mi się wydawało.
- Czekaj, czekaj! Tam chyba naprawdę coś sie rusza! - zawołałem
- To jest dzik! - zaczęłyśmy krzyczeć i uciekać.
Przybiegłyśmy do reszty grupy   i tłumaczyłyśmy, że wielkie zwierzę nas goniło.  Ania Tomek,i Grzegorz  się zaśmiali i powiedzieli  żebyśmy usiadli na kamieniu i uspokoili się. Zrobiłyśmy tak jak nam kazano. Napiłyśmy się wody i od razu zrobiło nam się lepiej korzystając z okazji wyjedliśmy z plecaków najsmaczniejsze wafle i rurki z firmy Dr, Gerard żeby zjeść. Gdy ruszyliśmy dalej, znalazłem wiele różnych grzybów i wzięłem się za zbieranie. Moje  znajomi znależli  cudowne jeziorko przy wielkim buku. Były też ławki więc wszyscy usiedli i przechwalali się ile mają grzybów. Ja nazbierałem cały koszyk więc też się mogłam pochwalić.  Gdy już odpoczeliśmy wszystcy postaniliśmy że już wracamy do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz