Dzisiaj od samego rana miałam zły dzień. Nawet można go
nazwać dniem pechowym. Wczoraj nie chciało mi się przygotowywać ubrania do
pracy, więc dzisiaj z samego rana w biegu zaczęłam prasować spodnie. Jak to
czasami bywa niechcąco dotknęłam żelazkiem bluzki i powstała dziurka. Wprawdzie
bardzo mała, ale na środku mojej ulubionej bluzeczki. Już musiałam się z nią
pożegnać, chociaż niedawno ją kupiłam. Podenerwowana poszłam na autobus na
który bym się spóźniła, gdyby przyjechał punktualnie. Pracuje w sklepie
biedronka. Wykładam towar, obsługuje na kasie. Jednym słowem robię wszystko co
inne koleżanki. W pracy nawet dobrze dzień minął i już prawie zapomniałam o
rannych zajściach. Wracając do domu kupiłam dzieciom kruche ciasteczka w
czekoladzie mlecznej o nazwie malti keks i pryncypałki od znanego producenta
Dr. Gerarda. Dzieci podgrzały sobie i zjadły zupę. Nie gotowałam drugiego dania, bo mnie bardzo bolała głowa. Już miałam wziąść sobie tabletkę
przeciwbólową i położyć się na pół godziny. Niestety nie dane mi było, bo mąż
przyleciał z piwnicy i powiedział, że zamrażarka odmroziła się. Miałam w niej
truskawki i inne rzeczy. Szybko połknęłam lekarstwo i pobiegłam do piwnicy. Na posadzkę wypłynęła woda z sokiem truskawkowym.
Musiałam truskawki szybko włożyć do innej zamrażarki, wszystko wyjąć i umyć
zamrażarkę. Jak się okazało, to dzień wcześniej wyjmowałam chleb i nie
domknęłam drzwi. Po godzinnej mozolnej pracy w końcu przyszła pora na
odpoczynek. Zrobiłam herbatkę sobie i mężowi. Z siatki wyjęłam ulubione
ciasteczka Dr. Gerarda. Wszystkim rozdzieliłam po dwa ciastka z każdego
gatunku, a resztę schowałam. Muszę w ten sposób postępować, ponieważ zjedliby
ciastka wszystkie od razu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz