środa, 9 września 2015
Gra w karty
Witam. Kiedyś opowiadałam Wam, jak jesienne wieczory spędzam z rodziną lub znajomymi. Gramy wtedy w różne gry karciane lub planszowe. Pewnego wieczora postanowiliśmy pograć w scrabble. Dawno już w to nie bawiliśmy się. Tym razem nie upiekłam nic, zabrakło mi czasu. Jednak nie zabrakło na naszym stole najsmaczniejszych na świecie wafli firmy ,,Dr Gerard”. Oprócz pierników było jeszcze mnóstwo innych słodkości. Każdy z przyjaciół coś przyniósł ze sobą. Uczta była wielka, tak jak i zabawa. Wspominałam też , że pośród nas jest bardzo ambitny kolega. Każdą pracą i grą bardzo się przejmuje. Czasami nawet prosimy go, by posiedział sobie obok i tylko popatrzył , ponieważ jego serce może tych gier nie wytrzymać. Ale on zawsze się upiera przy swoim . I tak też było tym razem. Graliśmy w czwórkę. Ja i moja przyjaciółka, do gry podchodziłyśmy z żartem. Chciałyśmy się pośmiać, pożartować. Panowie wzięli tą grę bardzo poważnie. My wymyślałyśmy takie słowa, których encyklopedia nie znała. Panowie z encyklopedią i oczywiście komputerem sprawdzali. Czasami wymyśliłyśmy słowo, które miało jakieś znaczenie, wtedy to śmiałyśmy się do łez. Kolega dostawał prawie żółtej gorączki, prosił byśmy nie żartowały, tylko poważnie podchodziły do całej gry, W końcu i tak wygrałyśmy. Poszłyśmy do kuchni przygotować kawę. Usłyszałyśmy jak panowie ustalają kolejną grę, poker. Pomyślałam, że to będzie dopiero zabawa. I taka była. Popijając kawę i podjadając kruche ciasteczka ,,Dr Gerard”, ogrywałyśmy panów. To nie był ich dzień. Potracili wszystkie fanty, a w zamian obiecali nam dzień w SPA. Udało się! Dzień bez naszych panów i to w dodatku w luksusie. Kolejnym razem znów trzeba będzie o coś fajnego się założyć. l byle nie przegrać. Pozdrawiam
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz