poniedziałek, 14 września 2015

goście cz.1


W naszej parafii mamy odpust 14 września Podwyższenie Krzyża Świętego. Z tej okazji co roku przyjeżdżają do nas goście. Siostra z mężem i dwójką pociech oraz brat z bratową i z synem. Na godne przyjęcie gości przygotowywałam się od piątku. Po pracy pojechałam prosto do sklepu na wielkie zakupy. Nawet w tym dniu nie gotowałam obiadu. Mąż miał przyjechać późno do domu, a córka po szkole zjadła resztę zupy z poprzedniego dnia. Ja kupiłam sobie bułkę i załagodziłam głód. W supermarkecie biegałam za przeróżnymi rzeczami. Trafiłam na stoisko ze słodyczami i oczywiście buszowałam za ciastkami Dr. Gerarda. Tym razem wybrałam kruche ciasteczka z uśmiechniętymi buziami. W środku zawierają galaretkę truskawkową lub jabłkową o nazwie witaminki. Włożyłam do koszyka też pryncypałki i dwie paczki biszkoptów tego samego producenta. Zaliczyłam stoisko z wędlinami, mięsem, warzywami i owocami. Zawsze na moim stole jest talerzyk z sezonowymi owocami. Teraz kupiłam dwa rodzaje winogron, banany i śliwki. Obładowana stanęłam w długiej kolejce do kasy. Na szczęście było pięć kas i szybko zapłaciłam za zakupy. Chyba trochę przesadziłam z wkładaniem produktów do koszyka, bo kosztowało mnie aż ponad trzysta złotych. Wszystko spakowałam do bagażnika tylko biszkopty położyłam obok na siedzenie i podjadałam wracając do domu. Zmęczona całym dniem planowałam zacząć piec ciasta w sobotę. Lecz córka Kasia koniecznie chciała ubijać pianę. Zmobilizowała mnie swoją chęcią pomocy i upiekliśmy trzy większe biszkopty. Dwa jasne, a jeden kakaowy. Bardzo się z tego cieszyłam, ponieważ w następnym dniu zrobiłam ciasto krówkę z bitą śmietaną, a drugie ciasto z masą orzechową. To są sprawdzone przysmaki mojego męża 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz