W naszej parafii mamy odpust 14 września Podwyższenie Krzyża
Świętego. Z tej okazji co roku przyjeżdżają do nas goście. Siostra z mężem i
dwójką pociech oraz brat z bratową i z synem. Na godne przyjęcie gości
przygotowywałam się od piątku. Po pracy pojechałam prosto do sklepu na wielkie
zakupy. Nawet w tym dniu nie gotowałam obiadu. Mąż miał przyjechać późno do
domu, a córka po szkole zjadła resztę zupy z poprzedniego dnia. Ja kupiłam
sobie bułkę i załagodziłam głód. W supermarkecie biegałam za przeróżnymi
rzeczami. Trafiłam na stoisko ze słodyczami i oczywiście buszowałam za
ciastkami Dr. Gerarda. Tym razem wybrałam kruche ciasteczka z uśmiechniętymi
buziami. W środku zawierają galaretkę truskawkową lub jabłkową o nazwie
witaminki. Włożyłam do koszyka też pryncypałki i dwie paczki biszkoptów tego
samego producenta. Zaliczyłam stoisko z wędlinami, mięsem, warzywami i owocami.
Zawsze na moim stole jest talerzyk z sezonowymi owocami. Teraz kupiłam dwa
rodzaje winogron, banany i śliwki. Obładowana stanęłam w długiej kolejce do
kasy. Na szczęście było pięć kas i szybko zapłaciłam za zakupy. Chyba trochę
przesadziłam z wkładaniem produktów do koszyka, bo kosztowało mnie aż ponad
trzysta złotych. Wszystko spakowałam do bagażnika tylko biszkopty położyłam
obok na siedzenie i podjadałam wracając do domu. Zmęczona całym dniem planowałam
zacząć piec ciasta w sobotę. Lecz córka Kasia koniecznie chciała ubijać pianę.
Zmobilizowała mnie swoją chęcią pomocy i upiekliśmy trzy większe biszkopty. Dwa
jasne, a jeden kakaowy. Bardzo się z tego cieszyłam, ponieważ w następnym dniu
zrobiłam ciasto krówkę z bitą śmietaną, a drugie ciasto z masą orzechową. To są
sprawdzone przysmaki mojego męża
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz