piątek, 5 sierpnia 2016

ulubione ciastka dzieci



W poprzednim poście opisywałam o przeżyciach związanych z pobytem na Światowych Dniach Młodzieży. Nie można naraz wszystkiego opisać, to trzeba przeżyć. Po uroczystej końcowej mszy w miejscowości Brzeg koło Krakowa zwinęliśmy swoje tobołki i wyruszyliśmy do autokarów. odległość do nich liczyła około sześciu kilometrów. Niestety w połowie drogi zastało nas prawdziwe oberwanie chmury. Okrywaliśmy się niebieskimi perynami z napisem ŚDM. Każdy uczestnik zakupił sobie cały zestaw to znaczy plecak, trzy bluski, pelerynę w kolorze niebieskim. W plecaku też znajdowała się mapa Krakowa, i modlitewnik. Nie przerażał nas deszcz, ponieważ w autokarze mieliśmy zapasowe ubrania. W najważniejszych momentach tej uroczystości nie padało. Najbardziej bałam się deszczu podczas nocnego czuwania i na polach namiotowych. Na szczęście nie planowaliśmy już spać pod namiotami.  Po dwugodzinnym marszu głośno śpiewając doszliśmy do autobósów. Nawet deszczowa pogoda nie potrafiła zepsuć naszego dobrego nastroju. Na trasie przemarszu były ustawione toalety, z których każdy skorzystał. W autokarze zmieniłam buty i bluskę. Po zebraniu i policzeniu wszystkich osób wyrószyliśmy w powrotną drogę do Gdańska. Gdy wyjechaliśmy z Krakowa zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej. Podczas pół godzinnej przerwy każdy coś kupił sobie do zjedzenia. Ja z koleżankami kupiliśmy sobie po kawie oraz do niej nasze ulubione witaminki jabłko i witaminki truskawka Dr Gerarda. Bardzo lubię słodycze tego producenta i jak mam okazję, to je kupuje. Sporo osób wybierało właśnie tego rodzaju ciastka. W autobusie jeszcze trochę śpiewaliśmy, ale już coraz ciszej, aż w końcu umilkł śpiew. Ludzie zmęczeni po nocnym czuwaniu zapadli w krótką drzemkę. Ja  przespałam trzy godziny. Obudziłam się słysząc wkoło przyciszone rozmowy. Po krótkim wypoczynku poczułam się lepiej. Nasz organizator wziął gitarę i zaczął od nowa koncert. My oczywiście dołączyliśmy się do niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz