piątek, 5 sierpnia 2016

Słodycze na chandrę

Witam. U nas jak świeci słońce to świeci, a jak zacznie padać to pada i pada. I tak teraz jest u mnie za oknem. Dzieciaki poszły do swoich znajomych, mąż pojechał na wieś do rodziców. A ja sama w domu ze stosem nieumytych naczyń. W łazience stos ubrań do prania. Wszędzie bałagan. Patrzeć na to nie mogę, ale i sprzątać mi się nie chce. No chyba dopadła mnie chandra. Włączyłam telewizor, ale i w nim nic ciekawego nie ma. Same wakacyjne powtórki. Zrobiłam sobie mocnej kawy i patrząc na szyby pokryte dużymi kroplami deszczu, myślałam o wszystkim i o niczym. Dopadła mnie chęć zjedzenia coś słodkiego . Zaczęłam przewracać w szafkach, ale i tam nic nie było takiego co by mnie pocieszyło. Przypomniałam sobie , że ostatnio dostałam od męża zapakowany słodki podarunek, ale do tej pory nie było okazji go otworzyć. Odnalazłam go w barku i z niecierpliwością zerwałam kolorowy papier. Od razu się uśmiechnęłam . Znalazłam w nim kruche ciastka mojej ulubionej firmy ,,Dr Gerard”. Mąż kupił mi Kremisie oraz Witaminki truskawkowe. Pomyślałam , że chyba będę jednak żyła. Usiadłam z ciasteczkami do swojej już przestygniętej kawy i zaczęłam ze smakiem zajadać. Po prostu niebo w ustach. Jadłam i popijałam kawę. Czułam jak nie wiem skąd nabieram siły. Wstałam włączyłam muzykę i zaczęłam zmywać naczynia. Nawet zaczęłam podśpiewywać. Świat już nie był  taki szary, bury i ponury. Posprzątałam, poprałam i zrobiłam zakupy. Idąc w deszczu uśmiechałam się do siebie. Wieczorem wraz z rodziną zasiedliśmy do późnego obiadu , a na środku gościły kruche ciasteczka,, Dr Gerard”, to one dodały mi siły i dzięki nim  świat stał się kolorowy pomimo deszczowego dnia. Polecam je na chandrę. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz